czwartek, 5 grudnia 2013

Precz z praca!!!!

Wieczne zmeczenie, ciagle niedospanie, wszechobecny stres, problem ze snem, spadek wagi, zle wyniki badan krwi  i ogolne oslabienie organizmu..... Diagnoza mojego lekarza zapadla, jestem wykonczona fizycznie i psychicznie. Niestety zycie na wysokich obrotach ma swoja cene, niejednokrotnie rownie wysoka. Potrzebuje odpoczynku, spokoju i chwili lenistwa. Niestety nic z tego, zycie jakie wybralam ja i miliony innych mlodych kobiet, nie pozostawia nam nawet sekundy na zwykle "obijanie sie"

Od kilku dni, a moze nawet tygodni zastanawiam sie czy nie rzucic wszystkiego w kat, i nie zaczac od nowa... Nie mowie tutaj o Liliance czy Martinie, bo decyzja o byciu zona i mama, nalezala do jednych z najlepszych w moim zyciu. Mowie o mojej pracy, ktora kocham i nienawidze. Pracy ktora mnie fascynuje, interesuje i rozwija, ale jednoczesnie meczy, niesamowicie stresuje, i wysysa ze mnie cala moja energie zyciowa. Moj proble polega na tym, ze ja zawsze sie we wszystko angazuje emocjonalnie, za co pozniej place bolami zoladka i nieprzespanymi nocami. Tak juz bylo nwet w podstawowce, gdy mialam wraz z moja klasa wystawic przedstawienie dla nauczycieli, lub pomoc w organizacji Akademii. Nawet gdy organizuje kolacje dla znajomych, potrafie sie stresowac, czy wszystko sie uda, czy nie przypale ciasta lub nie przesole miesa. Niestety nie potrafie podejsc z dystansem do otaczajacego mnie swiata, przez co jestem dzis jednym wielkim klebkiem nerwow...... Niestety taka juz jestem. Mam skonczone trzydziesci lat i mam ochote wszystko rozpoczac od nowa, nie chce juz patrzec na denerwujacych mnie klientow, ktorzy sa wiecznie niezadowoleni. Mam dosc hierarchi w pracy, ktora mimo moich rewelacyjnych wynikow ma w stosunku do mnie coraz wyzsze wymagania... Po prostu nie mam juz sily i energii, i najzwyczajniej mam ochote to wszystko rzucic w kat, i zajac sie czyms co kocham.... moja pasja..... tylko niestety z pasji ciezko jest zyc....

Czy to tylko moja depresja jesienno zimowa, czy wy tez macie juz dosc?!?

wtorek, 26 listopada 2013

Deserowe szalenstwo - na dobry poczatek tygodnia!

Za oknem szaro buro i ponuro. W taka pogode, najlepiej poprawic sobie nastroj smacznym deserem. Okres jesienno zimowy to idealny sezon na nieograniczona konsumpcje cytrusow, i troszke bardziej ograniczona "niestety" konsumpcje czekolady. Podzczas ostatniej przygotowanej przeze mnie kolacji, zdecydowalam sie wlasnie na to duo deserowe

Salatka Cytrusowa
- duze i slodkie pomarancze (jeden na osobe)
- dorodne grejfruty zolte lub czerwone ( jeden na dwie osoby)
- swieza cytryna
- laska swiezej wanilii
- dwie lub trzy laski cynamonu
- dwie gwiazdki anyzowe


zrodlo wlasne



Pomarancze i grejfruty "okroic ze skory", nastepnie kroic miedzy skorka wewnetrzna, tak aby uzyskac tylko miaz owocow. Z pozostalosci wycisna reszte soku. Obrane pomarancz i grejfruty, wraz z ich wlasnym skokiem przelozyc do jednego naczynia, dodac swiezo wycisniety sok z cytryny i wymieszac. Nastepnie, przekroic laske wanili i nozem zeskrobac srodek, dodac go do salatki. Na koniec dorzucic laski cynamonu i gwiazdki anyzowe, odstawic do lodowki na kilka godzin, aby owoce przesiaknely aromatem. Podawac w indywidualnych pucharkach.


Mus czekoladowy
Porcja na okolo 6 malych pucharkow

- 180 gr chekolady deserowej
- 150ml smietanki tlustej
- 3 jajka
- 2 lyzki brazowego cukru


zrodlo wlasne

Czekolade rozpuscic na bardzo wolnym ogniu, wsypac cukier ,a nastepnie chwile ostudzic. Dodac trzy zoltka i dokladnie wymieszac. W drugiej misce ubic bialka na mocna piane (mozna dodac szczypte soli, aby lepiej sie trzymaly) Nastepnie do nalezy dodac ubite piane do wczesniej uzyskanej masy czekoladowej. Powinno sie to robic bardzo ostroznie i delikatnie. Tak wymieszana piane i krem, przekladamy do pucharkow i wstawiamy na minimum 4 godziny do lodowki. 


Mus czekoladowy nadaje sie do spozycia maksymalnie 24 godziny po jego przygotowaniu, gdyz zawiera surowe jajka. Pozniejsza konsumpcja moze grozic zatruciem


Zycze Wam slodkich wieczorow czekoladowo- cytrusowych i slodkiego tygodnia!!!

czwartek, 21 listopada 2013

Paryscy kelnerzy.....

Dzisiejszy dzien byl bardzo pochmurny i zimny. Jedynym milym punktem w moim grafiku, byl lunch z kolezanka, ktora chcialaby zlozyc kandydature do firmy w ktorej pracuje. Wybralysmy sie wiec na lunch do popularnej paryskiej sieciowki "Le Pain Quotidien" znanej z wielkich drewnianych stolow przy ktorych wspolnie biesiaduja zupelnie obcy sobie ludzie, oraz zdrowego jedzenia z naklejana etykietka BIO. Ogolnie koncept bardzo ciekawy, a posilki serwowane smaczne i lekkostrawne. Lokal ktory wybralysmy na konsumpcje naszego obiadu znajduje sie w przyjemnej i popularnej dzielnicy Montorgeuil. I wszystko byloby po prostu super....... 

zrodlo internet

Wchodzac do knajpki, przywital nas stojacy za kontuarem naburmoszony mlody czlowiek, niechetnie machnal reka w strone sali, abysmy znalazly sobie stolik. Gdy juz wygodnie sie usadzilysmy w kaciku, zaczelysmy rozmowe dotyczaca firmy. Po okolo 10 minutach oczekiwania, nikt, ale to absolutnie nikt nie zainteresowal sie nami. Zaczelysmy wiec nawolywac kelnerke, i dopiero po 5 minutach machania rekami otrzymalysmy menu. Kelnerka wreczajac je nam, jednoczesnie postanowila stac nad naszymi glowami, i czekac az okreslimy sie w kwestii posilku. Tak wiec po 15 minutach oczekiwania na kogos z obslugi, dostalysmy raptem 30 sekund na wybor dania. Szybko wiec zamowilysmy nasze tartinki, zielona salate, wode gazowana i herbaty. Po uplywie kilkunastu minut otzymalysmy wode i jedzenie. O herbaty prosilysmy jeszcze dwukrotnie, i gdy w koncu dostalysmy nasz dlugooczekiwany napoj, okazalo sie ze nie jest to absolutnie zielona jasminowa, tylko zielona mietowa, ktorej absolutnie nie lubie. Musze jednak dodac, ze skladjac zamowienie, prawie trzykrotnie informowalam Pania kelnerke, ze ma byc wlasnie jasminowa. Po zjedzeniu obiadu, otrzymalysmy karte deserow, i zamowilysmy po ciastku i kawie latte, proszac aby jenoczesnie podano nam rachunek. Kolejne minuty mijaly, lecz ani ciastek, ani kawy nie bylo widac na horyzoncie. O godzinie 14h moja kolezanka musiala opuscic restauracje, zostawila mi wiec "ticket restaurant" i pobiegla do pracy na kolejne spotkanie. Kelnerka widzac ja opuszczajaca lokal w ciagu kilku sekund podala mi rachunek, oczywiscie z nabitymi ciastkami i kawami. Poprosilam ja na slowko, i najuprzejmiej jak potrafie poinformowalam, ze za ciastka i jedna kawe, to ja juz podziekuje, bo kolezanka niestety nie doczekala! Po chwili dostalam moja latte, a Pani zabrala pieniadze ze stolika. Przynoszac mi reszte, postanowila posprzatac po naszym posilku, tak wiec zabierajac talerze, szklanki itp, zwinela mi sprzed nosa rowniez kawe, ktora zdazylam tylko skosztowac. Nie mialam nawet sily protestowac, po prostu wstalam od stolika, ubralam sie i podazylam w kierunku toalety, znajdujacej sie przy wejsciu. Przy schodach prowadzych w dol, gdzie znajduje sie wlasnie toaleta, wpadlam na tego samego naburmuszonego mlodego mezczyzne, ktory "przywital" mnie przy wejsciu. Chlopak zmierzyl mnie groznym wzrokiem i warkna " Toalety sa tylko dla klientow lokalu, Mademoiselle!!"

środa, 20 listopada 2013

"Verrines"- paryska moda na kolacje w szklance!


We Francji, juz od kilku lat panuje moda na "verrine". Jest to rodzaj przystawki podawanej w ramach aperitif lub entre, serwowanej w malych szklaneczkach. Ogromna zaleta verrines jest to, ze mozna je przygotowac na kilka godzin przed przybyciem gosci. Verrines moga byc na zimno lub na cieplo, sa bardzo kreatywnym daniem, gdyz mozemy je tworzyc, udoskonalac i komponowac wedlug wlasnego gustu i smaku. W ubiegla sobote przymowalam gosci, jako przystawke zdecydowalam sie zaserwowac moje dwie ulubione verrines. Sa latwe i szybkie w przygotowaniu, doskonale jako lekki poczatek posilku. Ilosci i proporcje produktow potzrebnych do przygotowania tych malych szklaneczek, musicie okreslic sami, gdyz zalezy ona o ilosci osob ktore bedziecie czestowac, oraz wielkosci waszych verrines




Verrine Skandynawska
- jogurt grecki
- wedzony losos
- szczypiorek
- bazylia
- koperek
- sol, pieprz czerwony i czarny, odrobina galki muszkatalowej



zrodlo wlasne


Jogurt doprawic przyprawami, dodac drobno pokrojony swiezy szczypiorek, swiezy koperek i swieza bazylie. Wszystko dokladnie wymieszac.  Absolutnie nie zastepowac ZADNEGO ziola natka pietruszki!!!! Na dnie szklaneczki polozyc lososia pokrojonego w drobne paseczki, przykryc wczesniej przygotowanym kremem jogurtowym, nastepnie ulozyc kolejna warstwe lososia, i dopelnic kremem do brzegow szklaneczki. Calosc posypac kawalkami lososia, i oproszyc czerwonym pieprzem.



Verrine Brazylijska
-bardzo dojrzale awokada
- zolta cytryna
- krewetki (najlepiej swieze) sredniego rozmiaru
- pieprz, sol, oraz sol czarna

zrodlo wlasne

Awokado zmiksowac do uzyskania lekkiego kremu, bez zadnych kawalkow i grudek. Dodac wycisniety sok z cytryny, sol i pieprz. Uzyskany krem przelozyc do verrinek, nastepnie obrac krewetki i udekorowac nimi szklaneczki. Posypac czarna, gruboziarnista sola.


Zycze smacznego i milej degustacji!  W kolejnych wpisach przedstawie pozostala czesc  Menu ktorym ugoscilam znajomych


piątek, 15 listopada 2013

"Miss Dior" - paryska wystawa w Grand Palais

zrodlo internet


13 Listopada w Grand Palais  odbylo sie oficjalne otwarcie  wystawy poswieconej renomowanym, i znanym na calym swiecie perfuma « Miss Dior »  Expozycja, nalezy do niezwykle efemerycznych, gdyz za niecale dwa tygodnie dobiegnie konca. Dlatego tez, juz drugiego dnia wystawy stalam w ogromnej kolejce, do bocznego skrzydla Palacu.


zrodlo internet


Wystawa zostala zrobiona z ogromnym rozmachem. Dior, luksusowy Dom Mody, powital mnie, pieknymi i usmiechnietymi hostessami. Kazda z nich mowila w kilku jezykach, gdyz wiekszosc zwiedzajacych byla zagranicznymi turystami. Dla gosci odwiedzajacych ekspozycje, przygotowano, eleganckie ksiazeczki, wydane na pieknym i delikatnym papierze, probki perfum MissDior, oraz do wypozyczenia za kaucja dowodu osobistego indywidualne audioprzewodniki w postaci Iphonow !


zrodlo wlasne
zrodlo wlasne






Expozycja, nalezy do jednych z ciekawszych, ktore widzalam w ciagu ostatnich miesiecy. Jest niesamowitym polaczeniem mody, sztuki i historii. Opowiada nam, o Christianie Diorze, jakiego nie znamy, projektancie mody, ktory byl rowniez ogromnym pasjonatem i milosnikiem sztuki. Zapoznajemy sie z jego przeszloscia przedwojenna, gdy byl posiadaczem Galeri, a do grona jego przyjaciol nalezaly takie osobistosci jak Man Ray, Chagall czy Bernard Buffet. Dlatego tez, rowniez dzis, Dom Mody Dior, scisle wspolpracuje ze swiatem artystycznym. Na wystawie, prezentowane jest pietnascie dziel sztuki ; obrazy, rzezby, instalacje, wykonane przez kobiety, artystki z calego Swiata. Inspiracja do ich tworczosci, staly sie wlasnie niepowtarzalne perfumy « Miss Dior » Sa to dziela kobiece, lecz nie feministyczne, natchnione delikatnoscia, nostalgia i sentymentem. Niektore z nich naleza do bardzo nowoczesnych, inne cechuja sie stylem klasycznym, czasem stonowanym.

wnetrza wystawy



Karen Kilimnik "Folly for Dior"


Joana Vasconcelos "J'adore Miss Dior"


Maria Nepomuceno "Delilah"





Podczas wystawy, dowiadujemy sie w jaki sposob powstaly jedne z najbardziej rozpoznawanych perfum na swiecie. Poznajemy ich pasjonujaca historie i rozwoj przez ostatnie 70 lat istnienia. Mozemy podziwiac rowniez przepiekne stroje z lat 50, ktore byly inspirowane tym niepowtarzalnym zapachem. Wystawa, przedstawia nam, wiele wspanialych zdjec, najpiekniejszych kobiet Swiata, bedacych muzami i klientkami Diora. Oryginalne klisze z bankietow na ktorych widac Liz Taylor, Grace Kelly czy Ingrid Bergman, prezentowane na scianach, przenosza nas w inna epoke, inna rzeczywistosc.  Wystawa jest niezwykle multimedialna, dzieki wielu nowoczesnym instalacja. Piekne dziela sztuki, eksponowane sa obok telebimow, prezentujacych filmy pierwszych pokazow mody Diora, a wszystko to przy dzwiekach « La vie en rose »

zrodlo wlasne

zrodlo wlasne

zrodlo wlasne

zrodlo wlasne


Wystawa « Miss Dior »
Grand Palais – Galerie Courbe (lewe skrzydlo)

Od 13 do 25 Listopada 2013-11-15
Wstep wolny
Godziny otwarcia 11H- 20H


www.espritdior.com

wtorek, 29 października 2013

Dlaczego warto byc kobieta....

Oj przyznam sie, ze trudno byc blogerka, ktora pisze regularnie, kobieta pracujaca na pelen etat, i mama na dwa etaty (no bo w nocy czasami tez trzeba wstawac do dziecka, ktoremu chce sie pic, lub ktoremu jest zimno) W ogole chyba trudno jest byc kobieta, bo cigle sie od nas czegos wymaga, ale z drugiej strony, to ja osobiscie preferuje byc osobnikiem rodzaju zenskiego. Ma to oczywiscie swoje wady, ale ma tez wiele roznych zalet......



- Jesli placzesz ogladajac powtorki "Doktor Queen" to nikt nie uzna ze jestes nienormalna, niezrownowazona emocjonalnie, lub nie nazwie cie mazgaja. Zostaniesz uznana za osobe wrazliwa i sentymentalna, a w najgorszym wypadku stwierdza ze buzuja Ci hormony

- Jesli kiedys zatrzyma Cie policja za uzywanie komorki podczas jazdy samochodem, lub kontroler w autobusie za brak biletu, zawsze mozesz wymyslac i czarowac, i w wiekszosci przypadkow wymigasz sie od mandatu

- Gdy jestes w ciazy to w oczach swojego faceta uchodzisz za Swieta, jesli asystuje on przy porodzie, to stajesz sie wtedy prawdziwa Boginia, dzielna, wytrwala, i nadludzka!

- Masz wielopodzielna uwage i w przeciwienstwie do mezczyzn mozesz pisac smsa, gotowac obiad, ogladac program w telewizji, i sprawdzac lekcje swojej pociechy w tym samym czasie.

- Masz prawo nosic wysokie obcsy, krotkie spodniczki, obcisle bluzki, malowac sie,  farbowac wlosy, i nikt nie nazwie cie Transwestyta!

- Kupujac trzy pary butow na jesien (polbuty, kozaki, baletki) nie jestes rozrzutna tylko zapobiegawcza i przezorna. Przeciez nie wiesz jaka bedzie pogoda w sezonie!

- Bo bardzo czesto nie placisz za kino, drinki czy kolacje..... coz po prostu dajesz sie zapraszac, i nikt ci nie powie ze jestes gigolo. 

- Masz prawo miec zly humor tylko dlatego ze masz okres/bedziesz miala okres/wlasnie skonczyl Ci sie okres, i nikt sie o to nie bedzie czepial

- Bo umawiajac sie z mlodszym facetem, jestes Cugarem. Spotykajac sie ze starszym jestes Lolita. Jedno i drugie ma swoje zalety, jest calkowicie akceptowane przez spoleczenstwo, i swietnie brzmi !

- Bo potrafisz czytac ze zrozumieniem, a Twoja literatura nie ogranicza sie do kryminalow i gazet sportowych

- Jestes wzorem do nasladowania dla swojej coreczki, ktora z czasem staje sie mni toba, a to fajnie widziec siebie w miniaturce

- Zamiast uprawiac sport, mozesz sie odchudzac, wcierac roznego rodzaju kremy i balsamy, uczeszczac do spa na masaze. A jesli celulitis i zbedne kilogramy nie zgina, to jest to ewidentna wina dietetyka i kremow!

- Mozesz uprawiac seks, kiedy chcesz i z kim chcesz. A gdy nie chcesz, to masz po prostu migrene, lub ciezki dzien ;)

A Waszym zdaniem? Jakie sa zalety bycia kobieta?!

czwartek, 24 października 2013

Wieczni malkontenci...

Czy zadaliscie sobie kiedys pytanie, co osiagneliscie w zyciu? Jesli tak, to pewnie wiekszosc z Was, mimo znaczacych dokonan pozostaje wiecznymi malkontentami, aspirujacymi o wiecej, o lepiej, o bardziej....

Nie bede pisac wywodow, dotyczacych naszego spoleczenstwa, zyjacego w ciaglym biegu, i szukajacego coraz wiekszych mozliwosci konsumpcyjnych, poniewaz artykulami tego typu zalane sa prawie wszystkie kobiece pisma i gazety. Pragne podzielic sie z Wami moja refleksja, na temat naszego wiecznego niezadowolenia, i ogolnego braku satysfakcji, ktory dotyczy mnie osobiscie, ale rowniez wielu z Was.....

zrodlo internet

Urodzilam sie u komunistycznej Polsce lat osiemdziesiatych,  mimo iz nie pamietam ogolnych brakow w sklepowych dostawach, milo wspominam dlugi czas spedzony przed Supersamem, czekajac na moja mame, wiecznie stojaca w  niekonczacych sie kolejkach. Pamietam jednak, ze banany i pomarancze byly od swieta, i doskonale pamietam smak mojego pierwszego niemieckiego wafelka czekoladowego Hanuta. Pamietam dzien, gdy moi rodzice przyniesli z Pewexu  radiomagnetofon Sony, i bylo to wydazeniem roku. Pamietam rowniez zabawki, zakupione w tym dewizowym sklepie, moje pierwsze klocki Lego, lalke Diane firmy Simba, i zapach rozu do policzkow firmy Bourjois mojej mamy. Jako dziecko, nie dokonca rozumialam, ze sytuacja finansowa mojej rodziny nie zawsze jest lekka, gdyz moje kolezanki z podstawowki, znajdowaly sie w podobnej. Z czasem, zaczelem pojmowac, ze sa ludzie, majacy zdecydowanie wieksze dochody od moich rodzicow, dla ktorych zycie bylo latwiejsze. Jednak latwiejsze nie zawsze oznacza bardziej kolorowe czy  wesole. Swoje dziecinstwo uwazam, za niezwykle udane. Mam wspaniale wspomnienia, i czesto do nich wracam, uwazajac owczesny okres szkoly podstawowej za najlepszy w moim zyciu. Jestem dzieckiem upadajacego muru, upadajacego systemu, upadajacego kraju, ktory jak Feniks z popiolu narodzil sie na nowo. 

Odkad siegam pamiecia, nauczono mnie cieszyc sie z drobiazgow, radowac z malych rzeczy, byc usatysfakcjonowana posiadajac niewiele. I do tej pory potrafie cieszyc sie z niewielkich i malowartosciowych przedmiotow, ktore sa naprawde skierowane do mnie, i odzwierciedlaja mnie i moja osobowosc, niz z wielu nic nieznaczacych kosztownych prezentow. Najnowsza ksiazka autora ktorego uwielbiam, lub nowy komiks Thorgala, potrafi sprawic mi wiecej radosci niz markowe perfumy czy cichy. Jednak ciagle czuje niedosy, wszedobylski glod... Dotyczy to zarowno strefy zawodowej, jak i intymnej. W pracy, bez przerwy staram sie udowodnic sobie i innym, ze jestem warta wiecej niz mysla, ze potrafie sprostac wyzwania, i stanac na wysokosci zadania... ze nic nie jest mi obce, ze dam rade, ze potrafie, ze cos osiagne. Wczesniej wytyczone cele, przeradzaja sie w kolejne, gdy tylko zostana osiagniete.W zyciu prywatnym, mam wrazenie prowadzic odwieczny konkurs, z sama soba i swoja egzystencja.Czasami moze byc to zabawne, lecz niestety jest to coraz bardziej irytujace i meczace dla moich najblizszych.... Zadalam sobie ostatnio pytanie, dlaczego ciagle i za wszelka cene daze do "tego idealu", dlaczego zawsze chce cos wiecej..... Nie potrafie odsapnac, powiedziec dosyc, zadowolic sie i cieszyc tym co mam.... Niestety zauwazylam, ze ta sytuacja nie jest obca moim przyjaciolkom i kolezankom.One rowniez ciagle daza do osiagniecia "szlachetnego celu" Jedna wykazuje sie zawodowo, wspinajac sie po szczeblach kariery, i blyszczac i brylujac w pracy, a mimo to jest niespelniona i niezadowolona ze swoich osiagniec, ktore jej zdaniem moglyby byc lepsze. Kolejna kolezanka, zdecydowala sie na zrzucenie kilku kilogramow, i mimo ze stracila juz dwa rozmiary, i naprawde swietnie wyglada, nadal tego nie widzi, ogladajac sie w lustrze.Efektem jest niezadowolenie z brzucha, ud, i wieczna dieta. Inna kolezanka, po kilku latach malzenstwa, stwierdzila ze jednak poszuka kogos lepszego niz jej prawie idealny facet, bo swietny, kochajacy, przystojny i inteligentny maz to jednak za malo. Ona chce czegos wiecej. Ale gdy zapytalam sie czego konkretnie, nie potrafila mi odpowiedziec.
No wlasnie, chcemy ciagle wiecej... lepiej... bardziej..... a tak na prawde sami nie wiemy co jest naszym punktem docelowym. Im mamy mniej, tym bardziej sie z tego cieszymy. Im posiadamy wiecej tym bardziej jestesmy spragnieni i zachlanni. Nauczmy sie cieszyc tym co mamy, kosztowac smaku kazdego dnia, waloryzowac kazda chwile, celebrowac kazde osiagniecie. Po prostu stanmy sie ludzmi usatysfakcjonowanymi, a nareszcie bedziemy szczesliwi.....

Martin: O czym piszesz???
Ja: O wiecznych malkontentach, ktorzy nigdy nie sa zadowoleni z tego co posiadaja i co osiagneli.
Martin: Oooo! Piszesz o sobie?!?
Ja: No comment!!! :)

środa, 23 października 2013

Alaia w Muzeum Mody Galliera!

Retrospekcja wieloletniej tworczosci wspanialego projektanta Azzedine Alaia, nareszcie doczekala sie swojej ekspozycji w paryskim Muzeum Mody Palais Galliera. Muzeum, po czterech dlugich latach intensywnego remontu, na nowo otworzylo swoje drzwi, i to z wielkim rozmachem. Prezentowane kreacje Alaia, wspaniale komponuja sie z aktualnymi, majestatycznymi wnetrzami palacu. Stroje, eksponowane na transparentnych, plastikowych manekinach, wycietych i dopasowanch do ich form, sprawiaja wrazenie mistycznie unosic sie w powietrzu. Rewelacyjna gra swiatla i ciania, to kolejny atut i efekt nieprzecietnej koncepcji dyrektora muzeum Oliviera Saillard. Dzieki tak wyrafinowanej prezentacji, wspaniale i piekne skunie projektanta, jeszcze bardziej wzbudzaja nasz zachwyt.

zrodlo wlasne


Azzedine Alaia, z pochodzenia, Tunezyjczyk, wyemigrowal do Francji pod koniec lat piedziesiatych, ubieglego stulecia, z dyplomem tunezyjskiego Beaux-Arts w dziedzinie rzezbiarstwa, oraz podstawowymi umiejetnosciami krawieckimi nabytymi pod czujnym okiem starszej siostry. Przez wiele kolejnych lat, utrzymywal sie z « drobnego krawiectwa » i innych dorywczych prac. Przez piec dni,byl asystentem krawieckim dla renomowanego Domu Mody Dior, pod okiem Yves Saint Laurent, ktory podziekowal mu za wspolprace, ze wzgledu na problemy wizowe. Jednak Alaia dzieki swojemu zapalowi i uparciu, z uplywem czasu, znalazl swoja paryska klientele. W latach osiemdziesiatych, otworzyl swoje wlasne Atelier, i dolaczyl do czolowki owczesnych projektantow takich jak Thierry Mugler, Claude Montana, Guy Laroche, Pierre Cardin, czy Paco Rabanne. W jego skromnych lecz atrakcyjnych i pieknych  pokazach, odbywajacych sie po za Paryskim Fashion Week, chodzily wielkie modelki, ktore byly rowniez jego przyjaciolkami i wieloletnimi muzami. Modelki o kobiecych ksztaltach, kraglosciach i formach do ktorych projektant bardzo przywiazuje uwage. Nalezaly do nich Cindy Crafwod, Naomi Campbell,  Linda Evangelista, Iman czy  Christie Turlington. Klientkami, i absolutnymi fankami Azzedina Alaia staly sie rowniez gwiazdy showbiznesu, mimo iz sam projektant nigdy nie zabiegal o ich wzgledy. Tina Turner, Grace Jones, Michelle Obama, Carla Bruni-Sarkozy, czy aktualnie Rhianna to jedne z wielu znanych osobistosc, ktore mozna podziwiac w sukniach jego projektu. Jednak Alaia, preferuje tworzyc i zyc, po za obiektywami kamer i blyskajacych fleszy. Nie nalezy do grona « projektantow-celebrytow » takich jak Marc Jacobs, czy Karl Lagerfeld ktorych zdjecia ukazuja sie w licznych magazynach bulwarowych. Ostro rowniez krytykuje redaktor naczelna amerykanskiego wydania Vogue, Anne Winthour, za miedzy innymi  zbyt przedmiotowe i marketingowe podejscie do mody i jej kreacji.

Azzzedine Alaia tworzy kolekcje kobiece, zmyslowe i niezwykle sensualne, ktore zawsze cechuje piekno. Projektant nie poszukuje nowych trendow, czy modowych hitow, lecz proponuje nam sylwetki bardziej klasyczne, dostojne, mimo to niezwykle seksowne i zawsze ponadczasowe. Jest prekursorem leggingsow, ktore od wielu lat powielane sa w modzie w kolekcjach jego konkurentow, jak i rowniez jego samego. Azzedine Alaia jest jedynym w swoim stylu specjalista od kreacji, ktore sprawiaja wrazenie calkowicie przylegajacych do ciala, idealnie dopasowanych do kobiecej sylwetki, bedacych niemal druga skora. W jego wspanialej tworczosci, mozna dojrzec jego modelistyczny fach. Alaia jest nie tylko kreatorem i projektantem mody, jest rowniez rzezbiazem kobiecych sylwetek. Zafascynowany plecami, ich smukla linia, biegnaca wzdluz kregoslupa i konczaca sie na wysokosci posladkow. W jego projektach nieczesto odnajdziemy glebokie i prowokujace dekoldy, lecz pieknie zaznaczana talie, uwydatnienie bioder, czy wlasnie kobiecych plecow. Jego suknie inspirowane sa zarowno epoka starozytnego Egiptu, antycznej Grecji, pobrzmiewajace nawet afrykanska  i orientalna nuta, ale rowniez tworzone pod wplywem epoki Sredniowiecza, lub  zlotymi czasami szlachty i magnatow z Maria Antonina na czele. Projektant bezkompleksowo zagluje stylami, ale rowniez materialami i tkaninami z ktorych wykonane sa jego wysublimowane skunie. Welna, koronki, lycra, jedwab, muslin, a nawet skora, nie maja tajemnic przed Azzedinem Alaia, ktory potrafi z nich stworzyc unikatowy model, zawsze oddajacy hold kobiecej sylwetce.

Wystawa w paryskim Muzeum Mody, jest jednym z ciekwaszych modowych eventow ostatnich lat. Polecam ja serdecznie nie tylko fana mody i designu, ale wszystkim ktorzy maja dobry gust i poczucie estetyki. Ekspozycja zawiera unikatowe perelki, ktore Alaia stworzyl podczas swojej wieloletniej i blyskotliwej kariery. Odnajdziecie na niej « suknie bandazowa » stylizowana na egipska mumie, ktora od wielu lat jest wielokrotnie kopiowana i powielana przez miedzynarodowe  mareki i koncerny, ale rowniez znane Domy Mody. Godne podziwu sa miedzy innymi sceniczne kreacje Tiny Turner, Grace Jonse czy Naomi Campbell, ekscentryczne i niepowtarzalne, ktore przeszly do historii wspolczesnej mody. Ekspozycja zawiera projekty z lat osiemdziesiatych, dziewiedziesiatych ale rowniez te z ostatnich kolekcji. Ogladajac ja dochodzimy do wniosku, ze oprocz ponadczasowego stylu, ktory nie ulega wplywa modowych guru, Alaia tworzy przede wszystkim kolekcje, ktorych muza i inspiracja jest prawdziwa kobieta. A jego jedynym celem jest ubranie jej, aby patrzac na swoje odbicie w lustrze, czula sie piekna i zmyslowa. Alaia zrozumial, co jest kwintesencja kobiecosci, i wlasnie tym raczy nas juz od ponad trzydziestu lat.






Wystawa Azzedine Alaia – od 28/09/2013 do 26/01/2014
Muzeum Mody Galliera
10 av Pierre 1er de Serbie
75016 Paris M°Iena
Wystawa jest czynna od Wtorku do Niedzieli 10h00 do 18h00
W Czwartki do 21h00
Cena biletu 8 eur

Cena biletu ulgowego 6 eur

piątek, 18 października 2013

Z przymruzeniem oka - "prawdziwym paryzaninem staniesz sie ....."

zrodlo internet



Prawdziwym Paryzaninem nie musisz sie urodzic. 

Prawdziwym Paryzaninem stajesz sie wtedy gdy :

 

-          Znasz rozklad paryskiego Metra na pamiec, uklad ponad 300 stacji, kolory i numery poszczegolnych lini, oraz punkty przesiadkowe

-          Wiesz kiedy wsiasc do pierwszego, a kiedy do ostatniego wagonu metra, ze wzgledu na polozenie wyjscia, na stacji docelowej

-          Jesli potrafisz bezczelnie sie wepchnac, do bardzo zatloczonego wagonu, mruczac pod nosem « pardon »

-          Gdy placisz 14 euro bez mruczenia, za dwie butelki wody gazowanej siedzac na tarasie kawiarni

       
         -      Gdy placisz z lekkim grymasem 30 euro, za dwa kieliszki szampana w trendy lokalu, tlumaczac                          sobie, ze jest wlasnie trendy!

-          Gdy czynsz wysokosci 1000 euro za 30 metrowa kawalerke, wydaje Ci sie czyms zupelnie normalnym

-          Jesli na swoim Iphonie, w swoim mieszkaniu « lapiesz » przynajmniej 20 roznych polaczen Wifi,

       w tym pobliska restauracje i pub

-          Jesli pozostala czasc Francji, uwazasz i nazywasz prowincja

-          Jesli znajomi mowia o jakims miescie, a ty sie zastanawiasz czy to polnoc czy poludnie stolicy

-          Kiedy przemieszczasz sie chodnikiem i bez patrzenia pod nogi, potrafisz ominac kaluze lub psia kupe

-          Kiedy przeciskasz sie na trzeciego na skuterze lub rowerze miedzy samochodami

-          Jesli chodzisz do kina na filmy w wersji oryginalnej, nawet jesli jest to dzielo szwedzkiego rezysera

-          Jesli na Wieze Eiffela, wiechalas majac 5 lat, a na Bateau Mouche, chodzisz tylko wtedy gdy masz przyjezdna rodzine

-          Jesli w przerwie na lunch, zamiast jesc obiad, wybierasz sie na nowo otwarta wystawe w pobliskim museum

-          Gdy denerwuja Cie obcokrajowcy, korkujacy tunele w metrze lub chodniki, ustawieni na srodku ze swoimi mapami

-          Powtarzsz kilkanascie razy dziennie “merci”, “bonne journee” czy “bonne soiree”

-          Jesli uwazasz ze Paryz, to najpiekniejsze, nacudowniejsze, i najbardziej magiczne miejsce na swiecie,  i gdy wdychajac jego zanieczyszczone powietrze czujesz, ze zyjesz !!!


 

piątek, 11 października 2013

Nadchodzi weekend!!!

Piatek.... To moj ukochany dzien tygodnia. Wstajac rano, wiesz ze za kilka godzin skonczy sie twoja "kara" i "udreka" jaka jest praca, a rozpocznie sie ten magiczny, bajeczny, cudowny i absolutnie euforyczny okres tygodnia zwany weekendem! Te dwa magiczne dni, gdzie bedziesz miala nareszcie chwile czasu dla siebie, moment wytchnienia, relaksu, odpoczynku itp, itd.......

"Spraw, aby kazdy dzien stal sie najpiekniejszym dniem Twojego zycia" powiedzial kiedys znany pisarz, ktorego notabene uwielbiam, Mark Twain. Drogi Marku Twain, czy ty kiedys byles mloda, pracujaca, piszaca bloga mama? Chyba jednak nie!!!! 

Od poniedzialku z wytesknieniem oczekuje piatku, i nadchodzacego tuz za nim weekendu. Plan na piatkowy wieczor, to Martin w domu, Lilka w lozku, sushi na stole i dobry film na dvd (hmmm, dvd juz dawno nie ogladmy, tylko vod, ale przyzwyczajenie zostalo) Sobotni dzien, planujemy zawsze spedzic rodzinnie, wybierajac sie na zakupy na tutejsze "marche", gdzie Lilka jest ulubienica naszych stalych "commercant'. U producenta jablek i gruszek, dostaje zawsze malutkie owoce do sprobowania, na warzywnym stoisku u Omara, podjada maliny i rzodkiewki, a w prezencie dostaje nektaryki, u rzeznika daja jej plasterki suchej kielbaski, w rybnym sama wybiera kawalek lososia lub dorady na obiad, i nawet Libanczyk handlujacy przepysznymi pastami, ulega jej czarowi, dajac jej zawsze sezamowe bulki, posmarowane tatziki. Po drodze idziemy "na koniki" czyli karuzele w centrum miasteczka. A po trzech rundach, udaje nam sie zapakowac Lilke ponownie do wozka. Sobotni obiad przyzadzamy razem, i zawsze jemy makaron z rozowym pesto, swieza bazylia i parmezanem. Lilka idzie spac i my w tym czasie....... no wlasnie. I tu dewiza Twaina, o najpiekniejszym dniu podlega lekkiej modyfikacji, a nawet destrukcji... Zamiast isc do kosmetyczki, fryzjera, zrobic manucure, przeczytac ksiazke napisac bloga, obejrzec ciekawy film, lub nawet obejrzec kompletnie glupi i plytki do granic program telewizyjny, jestem zobowiazana, wrecz zmuszona, wykonac sto tysiecy innych rzeczy. Tak wiec gdy juz skoncze sortowac zakupy, ukladac w szafkach i w lodowce, wstawiac pranie/wieszac pranie/skladac pranie/sortowac pranie (czy Wy tez macie wrazenie, ze Wasze zycie kreci sie wokol prania!?!) sprzatac sypialnie, salon, pokoj telewizyjny z wszedobylskich zabawek Lilki, sprawdzac rachunki, wypisywac czeki, robic przelewy, umyc zlew w kuchni/umywalke/toalete/wycalowane i wylizane przez Lilke okno balkonowe, wolam Martina. On w tym czasie zdazyl skosic trawe, przyciac rosliny, przesadzic krzewy, podlac kwiaty, posortowac smieci, umyc kubly, naprawic popsuta lalke/pieska/chomika i Bog wie co jeszcze, wymienic zarowke, pojechac do Castoramy lub Leroy Merlin, pomalowac brame/sciane/mur lub cokolwiek innego w zasiegu. Oboje siadamy na kanapie, wlaczamy telewizor.... i zamiast slyszec spikera, slyszymy "Mamusiu, Tatusiu" Jest godzina 16.00 i Lilka wlasnie skonczyla spac. Jest wypoczeta, pelna sil i energii, a my padamy na twarz.... Wtedy wychodzimy do ogrodka lub do parku karmic kaczki. Czasami pojedziemy do centrum, na odziezowe zakupy, ktore w wiekszosci dotycza Lilianki. Dochodzi 19.00 gdy karmimy Mala, szykujemy ja i siebie jednoczesnie, aby wyjsc na spotkanie do znajomych, lubb aby Ci przyszli do nas. Czasami przychodzi niania, i wtedy wymykamy sie z domu na caly wieczor..... Gdy w srodku nocy wracamy do domu, z Lilianka lub bez, ale na pewno " z kilkoma promilami we krwi" padamy do lozka i usypiamy natychmiast pmimo 157 Red Bulli wypitych wieczorem! Problem polega na tym, ze po czterech lub pieciu godzinach, glebokiego, relaksujacego i po prostu wspanialego snu slyszymy "Mamusiu....Tatusiu" I jak to zwylki mowic Francuzi " C'est parti!!!" Niedziela, to kolejny maraton, ktory zuzywa cale poklady naszej rzdkiej i jak cennej energii..... I gdy ndchodzi Niedziela wieczor, i o 21 lezymy oboje na kanapie ogladajac bezmyslnie "Capital" lub "Zone Interdit" cieszymy sie ze juz jutro zwolnimy rytm......l

Mimo to, zycie jest piekne. Mimo to staramy sie, aby kazdy dzien byl tym jedynym, tym pieknym i wspanialym. Mimo stresu, zmeczenia, wysilkow.... jest super! I dzieki takim weekendom, czuje ze zyje, nawet jesli doprowadza do tego ze umre wczesniej. Lepiej "zyc pelna geba, niz niz zyc wcale"!!!

Milego weekendu!!! I milego zycia!

czwartek, 10 października 2013

Blogerzy modowi hitem roku!

Tak jak juz pisalam poprzednio, blogerka modowa nie jestem. Na modzie znam sie tak jak kazdy z Was, wiem w czym dobrze wygladam, a w czym zle. I wiem, ze jak nie jestem pewna stroju, to "mala czarna" zawsze bedzie najlepsza. Nie ogladam FashionTV od rana do nocy, ale lubie przegladac ciekawe i wartosciowe edytoriale modowe w gazetach. Mozliwosc bycia na pokazie Baczynskiej, byla dla mnie ogromna przyjemnoscia, gdyz warto przygladac sie i podziwiac jak rodacy odnosza sukcesy za granica. Jestesmy wtedy bardzo dumni, i zawsze ich wspieramy. Wywiad z projektantka, rowniez byl niesamowity, bo po pierwsze to byl moj debiut, a po drugie, kto wie moze to przyszla Coco Chanel!?! Tak wiec blogerka modowa nie jestem..... a moze jednak powinnam? Poniewaz po obejrzeniu ostatniego reportazu Pana Filipa Chajzera, ktory bije rekordy popularnosci w internecie, stwierdzilam ze na modzie znam sie swietnie! A na pewno zdecydowanie lepiej niz na przyklad na samochodach. Z ta roznica tylko, ze jesli ktos sie mnie zapyta czy ostatnie wersja Renault Yoyo przypadla mi do gustu, to po prostu sie przyznam, ze nigdy o tym modelu nie slyszalam.Bo brak wiedzy, to nie jest wstyd. Czlowiek uczy sie przeciez, przez cale zycie. Wstydem jest udawac madrego, jesli w glowie swieci pustka!

Ludzie, dlaczego za wszelka cene robicie z siebie glupkow?! Jesli czegos nie wiesz to po prostu to powiedz, a nie kombinuj i nie wymyslaj, bo dopiero wyjdziesz na polinteligenta.

"Wiedziec, ze sie wie, co sie wie, i wiedziec, ze sie nie wie, czego sie nie wie, - oto prawdziwa wiedza"
                                                                                                                Konfucjusz

Chajzer na pewno dokonal prowokacji, i zgadzam sie rowniez, ze podpuszczal blogerow odpowiadajacych na pytania. Rozumiem takze, ze widok znanego prezentera telewizyjnego, kamera TVN, blysk reflektorow oraz samo wydazenie, jakim byl Warszawski Tydzien Mody, mogly oniesmielic, a nawet wystraszyc wiele osob. Ja sama sportem nie interesuje sie absolutnie, i nazwisko Svena Hannawalda brzmi dla mnie obco, ale nigdy nie wypowiedzialabym sie na temat jego kolekcji, ktora po prostu nie istnieje! Jednak, blogerzy modowi stwierdzili, ze ta wyimagionwana kolekcja, najzwyczajniej w swiecie nie przypadla im do gustu! Tendencje na sezon wiosna lato w pokazie Karela Gotta? Prosze bardzo, blogerzy wypowiadaja sie smialo na temat czeskiego piosenkarza, zbyt mlodzi, aby kojarzyc to nazwisko z muzyka. Ale zapytam sie ponownie, dlaczego nie odpowiedzieli uczciwie,  ze nie znaja tego "projektanta"!?! Bardzo sie jednak ciesze, ze blogerzy polubili  kolekcje Johannesa Gutenberga, uznajac ja za ciekawa i interesujaca,a Helmut Kohl w ich oczach poprawil sie w stosunku do uieglego roku. Mysle, ze byly kanclerz Niemiec, moze byc z siebie dumny, ze jego modowy status w oczch "polskich pseudo specjalistow" w temacie mody, sie znacznie podniosl.

Problem polega na tym, ze to grono niedouczonych, ale przede wszystkim bezczelnych i niezwykle aroganckich mlodych  ludzi, podbija internet, dajac calkowity upust swojej absolutnej niewiedzy. Najgorsze jest to, ze maja grona, a nawet cale stada "followersow" ktorzy licza sie z ich wypowiedziami i opiniami, ktore sa dla nich jak "nowy Dekalog".

Blogerzy modowi (nie wszyscy oczywiscie) otrzasnijcie sie! Jesli chcecie pisac o modzie, to zacznijcie od prawdziwego zainteresowania tym tematem, czytajcie ksiazki, uczeszczajcie na wystawy, ogladajcie filmy dokumentalne. Bycie blogerem modowym, to nie tylko laczenie topu z Zary i spodni z Mango i pstrykniecie fotki iPhonem. Zakupcie sobie rowniez slownik epitetow i synonimow, co zdecydowanie poprawi jakosc Waszych tekstow, bo slowa "cool" i "rendy" uzywane z przesada, staja sie calkowicie tendencyjne i bez znaczenia. A przede wszystkim przestancie wypowiadac sie na temat, na ktory nie macie absolutnie pojecia! Czasami zwykle "nie wiem" jest najlepszym rozwiazaniem, i zaoszczedzi Wam wiele wstydu!

poniedziałek, 7 października 2013

Paryska rozmowa z Gosia Baczynska!

Wczesnym piatkowym popoludniem, w niecale czterdziesci osiem godzin po pokazie, mialam ogromna przyjemnosc spotkac sie z Pania Gosia Baczynska. Projektantka wlasnie konczyla obiad w towarzystwie swojej ekipy. Restauracja, w poblizu showroomu, ktory zostal wynajety przez Baczynska, na okres Paryskiego Fashion Week, znajdowala sie w XI dzielnicy miasta. Okolica slynie z wielu modowych atelier, agencji castingowych,ale rowniez ze znanych studiow fotograficznych
Pani Baczynska, przyjela nas milo i z usmiechem na twarzy, pomimo napietego grafiku, oraz kumulujacego sie od kilku dni zmeczenia, poswiecila nam swoj czas, udzielajac odpowiedzi na kilka pytan.


foto; Pawel Bownik

Paulina Wnuk (dla portalu iFrancja) - Pokaz odbyl sie przedwczoraj i  odniosl wielki sukces wsrod publicznosci. Dzis emocje z nim zwiazane juz chyba troszke opadly. Prosze nam powiedziec, jakie sa Pani wrazenia zwiazane z tym niesamowitym wydarzeniem ?

Gosia Baczynska – Coz, niewiele sie zmienilo…. W dalszym ciagu nie mam racjonalnego spojrzenia na to wszystko poniewaz jestem wykonczona ostatnimi dniami! Ciagle mam jakies spotkania, ktorymi jestem coraz bardziej zmeczona, i marze tylko aby moc pozostac w lozku, tak dlugo jak to tylko mozliwe. Jednak wiem, ze teraz dopiero wszystko sie tak na prawde zacznie. Czeka mnie praca, ciezka praca....

PW -  W wywiadzie dla portalu internetowego kilka lat temu, przyznala Pani, ze marzy o Paryzu. Jak to jest gdy marzenia sie spelniaja?

GB – Marzenie sie spelnilo i jest wspaniale. Ale z drugiej strony to moze byc problem, bo co teraz? To bylo moje marzenie, to jedno konkretne, ktore mozna bylo zidefiniowac jako Paryski Fashion Week. Dazylam do jego realizacji, a teraz czeka mnie kolejny etap…

PW – No wlasnie, jest Pani jedna z najwiekszych projektantek polskiej mody, rozpoznawana przez miliony rodakow. W srode, dolaczyla Pani do swiatowej smietanki projektantow miedzynarodowych, czego serdecznie gratulujemy. Czy jest to dla Pani nowe wyzwanie, lub etap w karierze ?

GB – Oczywiscie, kolejnym etapem bedzie wchodzenie na tutejszy rynek, oraz pozyskiwanie nowych klientow. Musze znalezc tu swoja pozycje i miejsce dla siebie. Mowiac “tutaj”, nie mam na mysli tylko Francji, lecz odnosze sie do calego swiata. Paryz jest rynkiem miedzynarodowym, gdzie przyjezdzania nabywcy ze wszystkich kontynentow. Musze temu sprostac. Ja tak na prawde zamiast radosci, to jestem tym wszystkim troche przerazona…
Przeciez to jest tak wielki ogrom pracy… Wspolwlascicielka wynajetego showroomu, przyznala mi, ze niestety nie jest to najlepszy moment na podbijanie rynku, gdyz tak naprawde jest kryzys. I wszyscy zainteresowani, zawsze maja tylko jedno na mysli “cena”. Talent, kreacja, tkaniny, niestety jest to na drugim planie. Teraz sie liczy cena! Musze sie tego wszystkiego nauczyc, poznac i zrozumiec. To jest caly skomplikowany proces.


Kelner przechodzac miedzy stolikami, potyka sie i rozbija szklanki, ktore niosl na tacy.

GB – O to chyba na moje szczescie! – z usmiechem na twarzy


PW – Jest Pani pierwsza polska projektantka, ktora zostala zaproszona przez Federation Francaise de la Couture do zaprezentowania swojej kolekcji, na Paryskim Tygodniu Mody. Wszyscy wiemy, ze to wlasnie ten Fashion Week jest tym najbardziej prestizowym posrod trzech pozostalych. Czy czuje sie Pani w jakis sposob wyrozniona?

GB – Tak, czuje sie wyrozniona. Czuje sie wyrozniona jako projektantka, ale rowniez jako polka. Mialam i mam caly czas swiadomosc tego, ze reprezentuje nasz kraj. Wiem, ze jest to bardzo wazna, i bardzo odpowiedzialna rola. Mam nadzieje, ze dzieki temu wydazeniu, wielu ludzi spojrzy na Polske inaczej. Nie tylko przez pryzmat tego znanego hydraulika, ale ze zobacza w nas kraj, ktory ma swoich projektantow i swoja mode, nawet ta z “wyzszej polki”

PW – Pani kolekcje publikowaly juz liczne magazyny mody w Polsce. Teraz po Paryskim sukcesie, na pewno zainteresuja sie Pania francuskie media. W edytorialu jakiego pisma najchetniej zobaczylaby Pani swoje kolekcje?

GB – Marzeniem chyba kazdego projektanta jest miec publikacje w Vogue, taka naprawde dobra.  Moze to bedzie kolejne marzenie. A na razie  wiem, ze Numero, ktore jest bardzo znanym i niezaleznym pismem, zainteresowalo sie moja kolekcja i chca mnie wspierac. Slyszalam tez, ze prezydent samej Federacji, Pan Didier Grumbach, na temat mojej kolekcji powiedzial tylko “Magnifique” (Piekne, cudowne) i rowniez obiecal wsparcie…..No to zobaczymy…

PW -  Malgorzata Kozuchowska, Monika Brodka to znane polskie osobistosci, ktore chodza w Pani kreacjach. Teraz Pani nazwisko stanie sie rozpoznawalne, przez miedzynarodowe gwiazdy. Ktore z nich chcialaby Pan widziec w swoich strojach?

GB – Nie wiem czy jakas szczegolna, ale jest na swiecie kilka fantastycznych kobiet, o ktorych marzylabym aby pojawily sie na jakiejs imprezie w mojej sukni. Oczywiscie ze tak!

PW – “I feel love”, kolekcja bardzo kobieta, troche retro, a jednoczesnie niezwykle futurystyczna. Prosze nam o niej opowiedziec? Co bylo Pani inspiracja. W jaki sposob i dlaczego zdecydowala sie Pani wlasnie na takie tkaniny i kolory?

GB – U mnie zawsze jest troche retro i troche nowoczesnie. To jest pewnego rodzaju kontrast, ktory bardzo lubie. A inspiracja bylo “mistyczne disco”. Wszystko zaczelo sie od muzyki, bedac tutaj w Paryzu, uslyszalam niesamowity kawalek, utwor Donny Summer “I feel love” wykonany przez kogos innego. Pobieglam do DJ, aby natychmiast mi powiedzial kto spiewa, ta nieznana mi wersje.Okazalo sie ze piosenke wykonal Klaus Nomi, kontrtenor, wielki performer, ktory wspolpracowal z miedzy innymi z Dawidem Bowie. Wlasnie od tego sie zaczelo. Tuz po tym, moze dwa tygodnie pozniej, bedac w Londynie udalam sie na wystawe Dawida Bowie, gdzie przez dluzsza chwile zatrzymalam sie przy utworze “Space Oddity” To byly lata podboju kosmosu, ukazaly sie zdjecia Ziemi w kolorze zrobione przez Apollo13, i wlasnie o tym Bowie spiewa. Kolejnym etapem, byl przypadkowo obejrzany w telewizji, przepiekny film, “Melancholia” w rezyserii Larsa von Trier. Donna Summer, Dawid Bowie, Klaus Nomi czy film “Melancholia” zlozyly sie w jedna calosc. Pytania dotyczace naszej egzystencji, nowe odkrycia, podboj kosmosu, muzyka disco, kultura oraz emocje lat 70 staly sie natchnieniem i inspiracja. Kim jestesmy i dokad zmiarzamy, refleksja nad soba i swiatem. Kultura i styl disco mial bezposredni wplyw na moja kolekcje. Stad tez na wybiegu pokazalam mnostwo kombinezonow, mataliczne i blyszczace tkaniny…….

PW  - Wiemy juz jak Pani spedzila ostatnie dni? Jutro juz wraca Pani do kraju, gdzie na pewno czeka na Pania niezwykle przepelniony grafik. Jak zamierza Pani spedzic ostatnie chwile w Paryzu? Troche rozrywki?

GB – Marze o tym, aby po prostu isc spac. Spakowac kolekcje, swoje walizki, umyc sie, polozyc do lozka i odpoczac. To jedyna plany jakie mam na dzisiejszy wieczor….

PW – Milego odpoczynku, przed kolejna fala pracy. Zyczymy Pani samych dalszych sukcesow na miedzynarodowej scenie. Pilnie bedziemy sledzic wszystkie pokazy, i trzymamy kciuki za Pania. Jeszcze raz dziekujemy za poswiecony nam czas.

GB – Rowniez dziekuje.



Dziekuje Rafalowi z iFrancja, za zorganizowanie wywiadu z Pania Gosia Baczynska.
Artykul jest dostepny na portalu www.ifrancja.fr



Czytelniczki prosze o wyrozumialosc, to moj pierwszy wywiad J


środa, 2 października 2013

Gosia Baczynska Paris Fashion Show


Gosia Baczynska, mogla zostac wielkim i znanym designerem, konczac Wydzial Projektowania Ceramiki i Szkla na Wroclawskiej Akademi Sztuk pieknych. Jednak przygoda z filmem, i praca jako asystent kostiumologa, pozwolily jej odkryc sie na nowo. Jak sama mowi, zakochala sie w barokowych strojach, tkaninach, czy koronkach. Po zakonczeniu studiow, zdecydowala sie na wyjazd do Londynu, gdzie pracowala i uczyla sie zawodu w renomowanej pracowni krawieckiej. Po powrocie do kraju, zdecydowala sie na zalozenie wlasnej pracowni artystycznej, ktora z czasem przerodzila sie w jedna z czolowych marek polskiej mody, obchodzaca juz swoje pietnaste urodziny. Po mimo trudnych poczatkow, jak mowi projektantka, nie poddala sie gdyz kocha to co robi. Wysilek i ciezka praca Baczynskiej zostaly wynagrodzone jej popularnoscia wsrod rodakow, oraz licznymi i prestizowymi nagrodami. Dwukrotnie okrzyknieta Projektantem Roku i Doskonaloscia Mody, znalazla sie na liscie magazynu « Home & Market » w czolowce piecdziesieciu najbardziej wplywowych kobiet w Polsce. Jej pokazy mody, to prawdziwe eventy, ktore porywaja widzow,  wzbudzaja sensacje, i zawsze zaskakuja. « Wielkie Pranie na Pradze »udowodnilo ze modelki i stroje mozna pokazywac, nie tylko na wybiegu. Po mimo wielu lat projektowania odziezy, pozostala jej slabosc do prawdziwych kostiumow, dlatego tez podjela sie zaprojektowania strojow do wielu sztuk teatralnych w tym opery « Traviata » w rezyseri Mariusza Terlinskiego czy baletu « Sen nocy letniej » wyrezyserowanego przez Izadore Weiss.

Pazdziernik 2013 roku, to kolejny milowy krok w karierze Gosi Baczynskiej. Jest bowiem jedyna Polka, ktorej zaproponowano pokazanie swojej kolekcji podczas Paryskiego Fashion Week. Nie mamy na mysli pokazow typu Off, Baczynska zostala wpisana w oficjalny program Federation Francaise de la Couture, w ktorym znajduja sie takie marki jak Balenciaga, Lanvin, Sonia Rykiel czy Chanel. Srodowe pokazy byl jednymi z ostatnich, konczacymi pelen wrazen i emocji Paryski Tydzien Mody. Swoje kolekcje zaprezentowaly miedzy innymi Louis Vuitton, Miu Miu, Hermes i wlasnie Gosia Baczynska.



W surowych i nowoczesnych wnetrzach Palais de Tokyo, projektantka zaprezentowala kolkcje wiosna/lato 2014, ktora nazwala « I feel love ». Baczynska po raz kolejny przedstawila kolekcje kobieca, szykowna i niepowtarzalna. Kreacje byly jednoczesnie nowoczesne i retro, dzieki perfekcyjnemu polaczeniu zroznicowanego kroju i tkaniny. Jednak w tym sezonie, Baczynska po czesci odeszla od koronek, plisow i drapowan, ktore charakteryzuja jej styl. Projekty na nadchodzacy sezon, sa zdecydowanie bardziej plynne, zwiewne i proste w swoich liniach kroju. Mamy wrazenie, ze tworzac kolekcje Baczynska pragnela ubrac kobiete jutra, silna, spelniona i dominujaca, tworzac dla niej futurystyczne suknie, plaszcze czy kombinezony, z piankowo-plastikowych tkanin. Ale rowniez myslala o kobiecie z wczoraj, delikatnej, lagodnej i zmyslowej, ktora preferuje kreacje bardziej wysublimowane, stonowane, czy nawet romantyczne. Bez wzgledu na preferencje stylu, musimy przyznac, ze kolekcja « I feel love » sprawia, ze zakochujemy sie w niej od pierwszego spojrzenia.

Po pokazie, mielismy okazje udac sie na back stage, gdzie odbywalo sie after party, a projektantka mimo wielkiego zmeczenia byla dyspozycyjna, zarowno dla prasy jak i swoich fanow. Udalo nam sie porozmawiac z nia przez chwile, i pogratulowac udanego pokazu. Sama Baczynska, byla pod wielkim wrazeniem dzisiejszego dnia, i powiedziala, ze potrzebuje otrzasnac sie z emocji. Na pytanie, jak czuje sie pokazujac swoja kolekcje w tak prestizowym towarzystwie, odpowiedziala, ze nadal tego nie realizuje, i dopiero gdy opadna wszelkie emocje, zrozumie jak wielkim osiagnieciem w jej karierze jest paryski pokaz. Projektantka, przyznala rowniez, ze spelnilo sie jej marzenie, ktorym byl Paryz i tutejszy swiat mody. Potwierdzila nam, ze zobaczymy jej pokaz w kolejnym sezonie, i na pytanie o inspiracje, zdradzila, iz najblizsza kolekcje natchnieta jest polskoscia. Podziekowala rowniez swojemu sponsorowi Orlen, ktorego nazwala mecenasem polskiej mody.

Na pokazie nie zabraklo rowniez znanego i cenionego fotografa Marcina Tyszki, ktory przyznal, ze niezmiernie cieszy sie osiagnieciami swojej rodaczki, i ma nadzieje, ze to dopiero poczatek jej sukcesow. Oboje zauwazylismy, zdecydowana obecnosc mediow francuskich i polonijnych. Tyszka  z wielkim smutkiem stwierdzil, ze niestety polskie media, sa zdecydowanie bardziej zainteresowane zwiazkami partnerskimi pseudo celebrytow, lub ich codziennymi strojami, niz pokazem Baczynskiej na paryskim wybiegu. Przyznal, ze jest to niesamowicie zenujace i patetyczne.

Pokaz Baczynskiej, nalezal do niezwykle udanych. Zarowno goscie jak i prasa na zakonczenie pokazu nagrodzi pokaz owacjami na stojaco. Projektantka zostala przyjeta przez publicznosc z niezwyklym entuzjazmem. 




Baczynska dzisiaj przeszla do historii jako pierwsza Polka, ktora zaprezentowala sie w brawurowym stylu na najbardziej prestizowym tygodniu mody na swiecie ! To przepustka, do miedzynarodowej kariery, i mozliwosc do dolaczenia do waskiego grona najwiekszych swiatowych kreatorow.



Dziekuje serdecznie portalowi iFrancja, za mozliwosc uczestniczenia w tym niesamowitym przedsiewzieciu,. Dziekuje rowniez Pani Gosi Baczynskiej i Panu Marcinowi Tyszce, za wspolprace. Naszej projektantce, zyczymy wielkich sukcesow !!!


wtorek, 1 października 2013

Ide na Paris Fashion Week!!!!

O Londynskim Fashion Week juz pisalam, o Paryskim dopiero napisze, gdyz zakonczy sie on jutro. Jednym z kulminacyjnych pokazow tego dnia, bedzie bardzo oczekiwany show naszej rodaczki Gosi Baczynskiej, za ktora oczywiscie wszyscy trzymamy kciuki! 


zrodlo internet


Dzieki mojej nowo nawiazanej wspolpracy z portalem internetowym iFrancja, ktory zaproponowal mi regularne pisanie dla swoich czytelnikow , bede miala ogromna przyjemnosc uczestniczyc w tym niesamowitym pokazie, aby zdac z niego relacje. Portal iFrancja przewiduje rowniez krotki wywiad z projektantka, ktory ja oraz inne osby bdziemy mieli okazje przeprowadzic.

Wszyscy w mniejszym lub wiekszym stopniu interesujemy sie moda, a na pewno wszyscy znamy Gosie Baczynska i lubimy jej projekty. Pomyslalam wiec sobie, aby wywiad byl interaktywny, i aby cztelnicy mojego bloga brali w nim udzial. Macie wiec czas do jutra, aby w komentarzach zadac Wasze pytania skierowane do projektantki, ktore nastepnie umieszcze w wywiadzie. A post dotyczacy samego pokazu pojawi sie na moim blogu jutro przed polnoca, oraz na portalu iFrancja. Relacja na zywo bedzie na moim Facebookowym profilu! Czekam wiec na wasze komentarze z pytaniami do projektantki!

Na lamach mojego bloga, chcialabym serdecznie podziekowac czytelniczka, ktore zwrocily na mnie uwage, i skontaktowaly sie z Rafalem z iFrancji, przedstawiajac mojego bloga. Dziekuje rowniez samemu Rafalowi, i mam nadzieje ze nasz wspolpraca, bedzie dluga i lukratywna! 

piątek, 27 września 2013

Wielka klotnia o Sephore, czyli jak zwiazki zawodowe radza sobie z kryzysem we Francji!

Pracowac wiecej, by zarabiac wiecej - to byly slogany bylego Prezydenta Francji Nicolasa Sarkozyego. Wielu Francuzow potraktowalo to jak obelge pod swoim adresem, jednak mlode pokolenie, wzielo sobie ta uwage do serca.


zrodlo internet

Polska to kraj wierzacy, katolicki, jako jedni z nielicznych podpisalismy Konkordat, mimo to wiekszosc sklepow czy galerii handlowych pozostaje otwartych w niedziele. Wiele polskich rodzin, zamiast udac sie na Msze Swieta lub na rodzinny spacer po parku, niedziele spedzaja na robieniu zakupow w Tesco, Leroy Marlin czy H&M. Maja prawo, to ich wybor i decyzja. To samo dotyczy wielu swiat religijnych, niejednokrotnie hucznie obchodzonych, a mimo to handlowych. Nocne otwarcia sklepow, nikogo juz nie zdziwia, wyprzedarze w centrach handlowych trwajace do 23, czy calodobowo otwarte supermarkety, staja sie standardem polskiego handlu. Zwlaszcza teraz w erze wielkiego kryzysu, ktory ogarnal cala Europe, i polowe swiata....

Francja to kraj laicki juz od ponad stu lat, i niezwykle dumny ze swej  odrebnosci kosciola od panstwa. To jednak Francuzi maja wiecej dni wolnych od pracy, przypadajacych na roznego rodzaju swieta religijne. To wlasnie we Francji handel jest prawie calkowicie zakazany w niedziele. Nieliczne koncerny wielkiej dystrybucji, ktore mialy pozwolenie na prowadzenie dzialalnosci w niedziele i swieta, od wielu miesiecy szarpia sie w sadach ze zwiazkami zawodowymi. Grupy Monoprix czy Galerie Lafayette juz przegraly rozprawy dotyczace nocnego i niedzielnego handlu. Wlasnie dolaczyl do nich najwiekszy w Europie i jeden z najbardziej znanych na swiecie, sklep Sephora znajdujacy sie na Champs Elysée. Placowka ta  jest wizytowka znanej i niezwykle turystycznej Avenue, i ktory przyciaga setki osob wlasnie dzieki swoim wygodnym i fleksyjnym godzina otwarcia ( w tygodniu do 24.00 a w piatki i soboty do 01.00) Zwiazki zawodowe ciesza sie swoja lukratywna wygrana, ale chyba zapomnialy zapytac sie pracownikow co o tym wszystkim sadza, zanim ruszyli do walki z koncernem. Otoz okazalo sie, zamkniecie sklepu o wczesniejszych godzinach, oraz nie funkcjonowanie w niedziele grozi zwolnieniem ponad 40 osob. Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze osoby pracujace w niedziele i w godzinach nocnych, preferowaly taki tryb zatrudnienia. Czesc z nich jest studentami dziennymi, czesc ma inna prace rowniez w ciagu dnia, ale zdecydowana czesc z nich decydowala sie na taki grafik ze wzgledow finansowych. Nalezy pamietac, ze we Francji prawo nakazuje, aby noce, niedziele i swieta byly placone o 25% wiecej, niz normalna stawka dzienna.

Dwoje moich bliskich przyjaciol, pracuje dla koncernu Decathlon, i oboje sa kierownikami wielkich sklepow na przedmiesciach. Ona jest odpowiedzialna za najwiekszy sklep we Francji, ktory ma rowniez najpotezniejsze obroty. Gdy kilka lat temu zdecydowali sie na slub, i odkladali na mieszkanie, pracowali trzy, a nawet cztery niedziele w miesiacu. To byl ich wybor! Potrzebowali pieniedzy, wiec opcja dodatkowych godzin nocnych lub niedzielne dniowki, byly dla nich rozwiazaniem. Kolejny kolega, jest ekspedientem w sklepie ogrodniczym, i rowniez chce pracowac w niedziele, ze wzgledow finansowych. Oprocz tego jest Zydem, wiec zadne swieta katolickie narzucone przez kalendaz, i obowiazujace jako dni wolne od pracy, go nie dotycza. Sam przyznal, ze chetnie poszedl by do pracy 25 grudnia, gdyby byla taka mozliwosc, i gdyby dostal dzieki temu wyzsza pensje. Kupujac dom z Martinem, wzielismy ogromny kredyt. Podczas remontu naszych czterech katow, mieszkalismy u tesciow co pozwolilo nam zaoszczedzic sporo pieniedzy. Ale poniewaz, zalezalo mi na szybkim wykonczeniu i umeblowaniu, potrzebowalam dodatkowyh funduszy. Poniewaz nie liczylam, ze wygram w Totolotka, zdecydowalam sie pomimo pracy na lotnisku, wrocic do modelingu. Tak wiec przez kilka miesiecy pracowalam po szesc, a nawet siedem dni w tygodniu. I to tez byl moj wybor!

Do czego zmierzam, rozpisujac sie na ten trudny spolecznie temat. Otoz, uwazam ze panstwo powinno jak najmniej mieszac sie do zycia i decyzji swoich obywateli, jesli chodzi o ich potencjal i chec do pracy. Jesli ktos ma ochote sprzedawac w Sephorze do 24, bo mu za to wiecej placa, to jest jego sprawa. Jesli ktos chce pracowac w niedziele, to tez nie powinno mu sie tego zabraniac! Nie chce negowac i krytykowac zwiazkow zawodowych, ale czasami powinny sie one skonsultowac z osobami w ktorych "obronie" staja. Po drugie, nalezy rowniez pamietac o wygodzie konsumenta. Przecietny mlody (grupa wiekowa 25 -40) paryzanin, wychodzi z pracy w okolicach godziny 20.00 Tak wiec sklepy otwarte do 22. sa jego jedyna mozliwoscia zrobienia zakupow w tygodniu. Paryz jest miastem nocnym, gdzie ulice tetnia zyciem po zmierzchu. Setki tysiecy turystow rocznie, wydaje mnostwo pieniedzy wlasnie w tych nocnych sklepach, dajac prace i dochod zatrudnionym tam ludziom....... A w okresie tak duzego kryzysu, i jednego z najwyzszych wskaznikow bezrobocia, kazda praca i dodatkowe pieniadze sa potrzebne wielu rodzinom. Jesli zwiazki zawodowe pragna pomoc pracownikom, to zamiast zabraniac, niech wynegocjuja wyzsze stawki o 50% a nie 25%. Wtedy i klienci i pracownicy beda zadowoleni....