Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Modeling od kuchni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Modeling od kuchni. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 listopada 2015

Kości i skóra, czyli dlaczego modelki są tak bardzo chude...

Czy znacie Charlie Howard, młodą i piękną Brytyjkę? Jeszcze kilka tygodni temu, była ona przeciętną (nie znaczy złą!) modelką, która radziła sobie finansowo, miała swoich klientów, swoje kontakty, i dość przyzwoite dochody. Jednak dziewczyna zrezygnowała z współpracy, ze swoją agencją w Londynie, jednocześnie publikując na swoim facebookowym profilu, list otwarty do pracowników owej agencji. List został poparty przez setki tysięcy osób na całym świecie! Gdy czytałam jej wypowiedź, miałam wrażenie, że ponownie przeżywam koszmar sprzed kilku lat. Koszmar, który zaczął się z początkiem modelingu, i z którego dopiero teraz powoli się otrząsam.


Patrząc na wybiegi, stwierdzić można otwarcie, i nie jest to już żadnym sekretem, że przechadzają się po nich coraz to chudsze dziewczyny, które czasami wyglądają na niedożywione, a nawet chore. Wymagania wagowe stawiane młodym kobietom przez modelingowy światek są coraz większe. Gdy zaczynałam pracę w zawodzie, pod koniec lat 90tych (Boszeeee, jak to dawno!!!) modelki chodzące w pokazach, nosiły rozmiar 36, a nawet 38 (o zgrozo!) Dzięki temu, udało mi się wykonać kilka świetnych prac, i wielkich pokazów znanych projektantów. Z czasem jednak, te kanony urody zaczęły ulegać zmianie, i gdy cztery lata później współpracowałam ze znaną agencją mody Ford, nieustannie musiałam wysłuchiwać uwag na temat mojej wagi. Moja bookerka Jenny, była modelka, urodziwa kobieta, sama była wyjątkowo szczupła, dzięki jak to określała „discipline alimentaire”, czyli żywieniowej dyscyplinie. Ja w tamtym okresie, „dyscypliny” ani diety nie przestrzegałam, ale stresująca sytuacja życiowa, doprowadziła mnie do wagi 54/55 kg przy wzroście 180 cm. Nie byłam szczupła, byłam wręcz chuda, o czym mówiło głośno moje otoczenie bliskich i przyjaciół. Jenny powtarzała, że nie zrobię kariery, i nie będę podobać się klientom, jeśli nie schudnę dodatkowych kilogramów. Problem ten dotyczył nie tylko mnie, ale również wielu moich koleżanek, zarówno w paryskiej agencji, jak i w innych agencjach na świecie. Wiem, że niektóre z nich czytając ten tekst, kiwają głowami, i wspominają naszą ówczesną bookerkę, która nas tyranizowała.


Gdy rozpoczynałam modeling, byłam młodą, zakompleksioną nastolatką, i miałam nadzieję, że praca w zawodzie modelki, pozwoli mi, na pozbycie się owego poczucia niższości. Nic bardziej mylnego. Zawód modelki, nauczył mnie, jak wyeksponować moje fizyczne atuty, nauczył pewnej elegancji, chodu, pozowania do zdjęć. Nauczył mnie również, pewności siebie „na pokaz”. Jednak to właśnie modeling wciągnął mnie w ogromne kompleksy, z których nie potrafię się wykaraskać po dziś. Bo będąc modelką, okazuje się, że zawsze jest coś nie tak. Włosy są za krótkie, więc zapuszczasz, jednak z czasem okazuje się, że długie też złe, więc obcinasz. Masz za mały lub za duży nos, za wielką głowę, za duże dłonie, za krótkie nogi…. Zaczyna się już od pierwszej chwili, gdy przekraczasz drzwi agencji, a za nią czeka na ciebie booker (agent) z ankietą dotyczącą Twojej osoby i ……….. centymetrem. Boże, jak ja nienawidziłam tego centymetra, wprawiał mnie on w paniczny strach. Wiedziałam, że jeżeli rezultat pomiarów, nie będzie na miarę oczekiwań bookerki, będę mierzona raz w tygodniu, aż do osiągnięcia wymaganych wymiarów. Owa ankieta, to było skrupulatne spisanie wszelkich obserwacji, na temat mojego ciała, wymiary nie tylko bioder i pasa, oraz numer buta, ale nawet długość nóg lub rąk. Gdy w Monachium, podczas „pierwszych oględzin” w agencji, ówczesna agentka, poprosiła abym szeroko się uśmiechnęła w celu dokładnego obejrzenia moich zębów, poczułam się jak koń wystawiony na handel.


Kilka lat temu, podczas castingu w Paryżu, poznałam młodą dziewczynę, urodziwą, sympatyczną, troszkę niepewną siebie. Wysoka blondynka, o rozmiarze 36. Dziś jest jedną z czołowych modelek o międzynarodowej sławie, robi wielkie kampanie, chodzi we wspaniałych pokazach, i ogólnie bryluje w świecie mody, z czego bardzo się cieszę. Zawsze warto dopingować ludziom, i cieszyć się z ich sukcesów. Jednak, osoba ta, dziś jest chuda, przerażająco chuda, i oficjalnie mówi, że taki ma metabolizm. Myślę, że uwierzyłabym w to, gdyż sama mam koleżanki, które są wychudzone, i które pałaszują kopce żywności. Jedna z nich ma problemy z tarczycą, inna ma zaburzony metabolizm, i jest głodna średnio co dwie godziny, jeszcze inna ma ciężką chorobę jelit. Zdarzają się wyjątki, które potwierdzają regułę. Jednak młoda dziewczyna, o której piszę, nie jest tym wyjątkiem. Środowisko jest małe, i wszyscy wszystko o sobie wiedzą. Jedna z przyjaciółek, opowiadała mi ostatnio, jak na nowojorskiej sesji, owa top modelka liczyła rodzynki, które może zjeść… Nie mówię, że to dzięki chudości stała się światową top modelką, lecz właśnie ta pozycja sprawiła, że stała się anorektyczką.
Poprzeczka stawiana jest coraz wyżej młodym dziewczynom. Z telewizji i gazet, uśmiechają się do nas wyretuszowane twarze i ciała w rozmiarze 34, podczas gdy ostatnie badania we Francji, stwierdziły, że standardowym rozmiarem w kraju wina i serów jest rozmiar 40!

Osoby odpowiedzialne za modelingowy biznes, spychają winę jedne na drugich. Bookerzy mówią, iż takie są wymagania klientów, Ci natomiast odpowiadają, że takie przedstawia się im modelki. Fotografowie i styliści tłumaczą, że ubrania lepiej wyglądają na osobach szczupłych i smukłych.
 I koło się zamyka………..


Pamiętam, gdy któregoś dnia, spacerując po Paryżu z moją mamą, natknęłam się pod agencją, na moją bookerkę Jenny. Uśmiechneła się, i jak zwykle przywitała uprzejmie z moją mamą i ze mną. Po chwili naszej rozmowy, stwierdziła, że świetnie wyglądam, i że dużo schudłam, zwłaszcza w biodrach. Ale straciłam jakiś urok na twarzy, gdyż, za bardzo zapadły mi się policzki. Po chwili namysłu dodała, że powinnam pozostać przy takich rozmiarach, ale przytyć na twarzy, tylko na twarzy!!! Tamtego dnia, ważyłam 52 kg, czyli 8 kg mniej niż dzisiaj. Tydzień później opuściłam agencję Ford, nie miałam już siły do tego wszystkiego. Przeszłam do innej agencji, mniej prestiżowej, bardziej komercyjnej, a dwa lata później całkowicie pozostawiłam modeling.
I nikt mi nie wciśnie, że sytuacja się zmienia, że teraz promuje się dziewczyny o zdrowej sylwetce, szczupłe, i pełne energii. O tym się tylko mówi, ale nic się z tym nie robi………




Dziś mam 33 lata, noszę rozmiar ubrań 38, odżywiam się zdrowo i regularnie, staram się nie podjadać. Mimo to kocham czekoladę, chipsy, czy francuskie sery. Regularnie uprawiam fitness, i dbam o swoją sylwetkę, bez głodzenia się, i odmawiania sobie przyjemności. Mimo to, prawie codziennie wchodzę na wagę, skontrolować czy wszystko w porządku. Do dziś leczę się z kompleksów, których nabyłam podczas pracy, jako modelka, a które pozostawiły na mnie ślad, na następne lata….

16 marca 2015 roku, we Francji, w życie weszła ustawa, zakazująca agencjom rekrutacji i prezentowania modelek o wyglądzie anorektyczek. Za złamanie prawa grozi kara do 75.000 euro mandatu i sześciu miesięcy więzienia. Agencja, przed podpisaniem umowy z modelką, ma obowiązek pokazać certyfikat medyczny, na którym będzie widniał zapis, iż dana dziewczyna ma IMC ponad 18 punktów (55 kg przy 175 com wzrostu) A jak to się prezentuje w rzeczywistości? Domyślcie się sami.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Jak zostac modelka?

Wiele z moich mlodych czytelniczek, zafascynowanych swiatem mody, czesto pisze do mnie maile z zapytaniem, « jak zostac modelka? » W dzisiejszym poscie, postaram sie , krotko i zwiezle, odpowiedziec Wam na to wlasnie pytanie. Zdecydowalam sie napisac na ten temat, aby wiele mlodych dziewczyn nie dalo sie zlapac w sidla naciagaczy, oferujacych im zlote gory….

Podstawowe pytanie, ktore powinna zadac sobie kazda mloda dziewczyna majaca aspiracje do pracy w tym wlasnie zawodzie to « Dlaczego chce zostac modelka ? » Jesli odpowiedzia na nie jest, chec bycia na czolowkach plotkarskich gazet, zarobienie ogromnych pieniedzy, czy zrobienie wielkiej miedzynarodowej kariery, to proponuje jednak zejsc na ziemie, i ponownie pomyslec J Oczywiscie, zycze kazdej mlodej dziewczynie, ktora pragnie spelnic marzenia pracujac jako modelka, aby to wlasnie jej sie powiodlo, i aby stala sie gwiazda miedzynarodowych wybiegow, jednak takie przypadki to naprawde jeden na tysiac !

Praca modelki, ktora kojarzy sie wiekszosci spoleczenstwa z bajkowa, cudowna i lekka, jest tak naprawde ciezkim wyzwaniem. Jasne, ze fajniej wstawac na sesje zdjeciowa niz do pracy na tasmie w fabryce, ale uwierzcie mi, ze ze medal ma zawsze dwie strony….


rysunek Kiraz

Aby stac sie modelka, kandydatka musi miec odpowiednie predyspozycje fizyczne. To ze ciocia Zosia powie Ci, ze jestes sliczna dziewczyna, ze podobasz sie koledze ze szkolnej lawki, i ze jestes szczupla, niestety nie kwalifikuje Cie, do bycia modelka. Wymagania sa zdecydowanie wieksze. Musisz byc wysoka ! Wzrost minimalny na wybieg to 175cm (max 182cm) jesli jestes nizsza, to mozesz probowac swoich sil jako foto modelka. Jednak jesli masz ponizej 170 cm wzrostu, to niestety Twoje szanse sa juz przekreslone….. Waga, tak naprawde ma niewielkie znaczenie, niektore dziewczyny sa ciezkie, a mimo to bardzo szczuple. Licza sie wymiary i morfologia. Wymiary musza byc proporcjonalne i odpowiadajace wzrostowi kandydatki. Przyslowiowe 90-60-90, nie sa absolutnym wyznacznikiem. Modelka chodzaca na wybiegu, przy wzroscie 180 powinna miec maksymalnie rozmiar 36, jesli jest nizsza to nawet 34 ! Jesli jednak dziewczyna pracuje jako foto modelka na rynku komercyjnym to rozmiar 36 a nawet 38 sa ok. Osobiscie pracujac przez wiele lat na zagranicznych rynkach, moge Wam tylko powiedziec z kazdy kraj rzadzi sie swoimi prawami. Niemcy czy Holendrzy preferuja dziewczyny o kobiecych ksztaltach, raczej w rozmiarze 38. Jednak Francuzi, Wlosi czy Anglicy wola szczuplutkie i wysokie, bez mocnego wciecia w talii. Jednak zawsze modelka musi pozostac wysoka, szczupla i zgrabna ! Ladna cera, biale zeby, zadbane wlosy i paznokcie, na to rowniez agencje zwracaja uwage. Kandydatki z tipsami, tatuazami, pircingami w brwiach czy nosie na pewno nie przypadna im do gustu. Rowniez tlenione blond wlosy z czarnymi odrostami, zbyt mocny makijaz czy pomaranczowa opalenizna z solarium, a nawet wulgarny stroj, beda powodem do dyskfalifikacji potencjalnej kandydatki. Dziewczyna ma byc zadbana, i naturalna, a nie plastikowa i tandetna.

Podzczas rekrutacji do agencji, bookerzy zwracaja uwage nie tylko na wyglad fizyczny potencjalnej modelki. Charakter i osobowosc sa rownie wazne jak sylwetka i twarz. Modeka powinna byc mila, usmiechnieta, sympatyczna, otwarta na ludzi i swiat. Powinna byc bezkonfliktowa i potrafic przystosowac sie do roznych sytuacji. Dziewczyny na wyjazdach zagranicznych przebywaja  w “model’s appartament” gdzie dziela sie mieszkaniem, a nawet pokojem z inna modelka.  Odpowiedzialnosc, punktualnosc, czy profesjonalizm to cechy, na ktore rowniez zwraca sie uwage. Jednak biorac pod uwage mlody wiek kandydatek (nawet 15 lat) najwazniejsza jest ich dojrzalosc emocjonalna. Nikt nie bedzie cie pocieszal i przytulal na drugim koncu swiata, tylko dlatego ze masz gorszy dzien. Musisz byc silna psychicznie i radzic sobie z problemami.Bardzo czesto mlode dziewczyny, wyjezdzajac z domu na drugi koniec swiata, tesknia, placza a nawet zalamuja sie, z dala od rodzicow. Niestety, agencja nie bedzie Cie podnosic na duchu, tylko odesle do Polski....

Stereotypem stalo sie utarte powiedzenie, ze modelki inteligencja nie grzesza.... Jest to absolutna nieprawda! Jesli dziewczyna jest glupiutka i naiwna, to niestety biznes modowy ja polknie zywcem. Podstawa, aby zostac modelka jest dobra znajomosc jezyka angielskiego, bez ktorej nie wyjedziesz na zaden zagraniczny kontrakt, ze o Nowym Jorku czy Londynie nie wspomne. Jesli znasz dodatkowo francuski, wloski, czy niemiecki to bedzie to wielkim atutam. Modelka musi rowniez swietnie liczyc..... swoje pieniadze. Ja z matematyki bylam zawsze wybitnie ociezala, ale procenty, przeliczanie walut, odejmowanie kosztow i prowizji mam w malym palcu! Wazne jest rowniez ogolen obycie i wiedza, gdyz przemieszczasz sie i podrozujesz po calym swiecie, a wiadomo „co kraj to obyczaj” Dlatego warto wiedziec podstawowe rzeczy na temat Panstw do ktorych sie wybierasz, aby juz na miejscu nie wyjsc na glupca.

Jesli spelniasz juz wszystkie wyzej wymienione wymagania, to masz potencjal aby stac sie modelka! Teraz tylko uwazaj, aby nie trafic w sidla „pseudo agencji” i „pseudo fotografa”!
Kariere miedzynarodowa nalezy rozpoczac od kariery w Polsce, czyli po prostu musisz miec w kraju swoja tzw „agencje matke” Bedzie to Twoja glowna agencja, ktora zadba o Ciebie i Twoj wizerunek, zarowno w Polsce jak i za granica. To wlasnie ta agencja, bedzie negocjowac dla Ciebie kontrakty do miedzynarodowych agencji, ale rowniez umowy na katalogi czy reklamy telewizyjne w Polsce. To oni beda wysylac Cie na castingi, beda Cie promowac i czuwac nad rozwojem Twojej kariery. Jako dojrzala modelka, nie musisz miec agencji matki, lecz jako poczatkujaca dziewczyna, stawiajaca pierwsze kroki w tym biznesie, jest to obowiazkowe!

Zadna, ale to zadna powazna i profesjonalna agencja modelek, nie bedzie od Ciebie wyludzac pieniedzy na jakies wpisowe itp. Jesli agencja decyduje sie na wspolprace z Toba, to w Ciebie inwestuje. Nie mowie, ze robi to za darmo, gdyz oprocz pobieranej prowizji, kazdy wydatek w zwiazku z Twoja osoba, bedzie doliczany do Twojego dlugu.  To jednak agencja organizuje Twoje pierwsze sesje probne, aby skonstruowac Ci ksiazke (portfolio) wybieraja fotografa, wykladaja za Ciebie pieniadze, ktore poziniej bedziesz musiala zwrocic ze swoich zarobkow. Rowniez wydruk kompozytek ( rodzaj wizytowki modelki z jej zdjeciami) zalatwiaja oni. Czasami nawet, moga oplacic Twoje dojazdy na castingi, jesli mieszkasz po za miastem.

Aby skontaktowac sie z agencja, najlepiej wyslac im maila z krotkim opisem siebie, koniecznie umiesc swoje wymiary (wzrost, biust, talia, biodra) i nie klam, nie zawyzaj i nie zanizaj, oni i tak Cie sprawdza! Podaj kolor swoich oczu i wlosow oraz numer buta. Poinformuj jesli na twarzy lub ciele masz tatuaze, pircingi czy widoczne blizny. W zalaczniku wyslij kilka swoich zdjec, ktore nazywa sie potocznie Polaroidami. Prawdziwe polaroidy juz od dawna nie istnieja, ale nazwa nadal jest urzywana, we wszystkich agencjach. Sa to zdjecia , naturalne, ktore przedstawiaja Cie taka jaka jestes na codzien. Dobre polaroidy to

-cala sylwetka ubrana i w kostiumie (przod, tyl, oba profile) wyraz twarzy naturalny
-portret z wlosami rozpuszczonymi (przod, profile, tyl) wyraz twarzy naturalny
- portret z wlosami zwiazanymi (przod, profile) wyraz twarzy naturalny
- portret (zdjecie usmiechniete)

Pamietaj, aby ubrania ktore nosisz na zdjeciach, dodawaly Ci uroku, i ukazywaly Twoje atuty. Zrezygnuj z bizuteri, gdyz niepotrzebnie bedzie odwracala uwage od Twojej sylwetki.

W Warszawie znajduje sie wiele dobrych agencji modelek, wieloletniej czolowki naleza Model Plus, D’Vision czy Orange. Jesli chodzi o mlode agencje to warte uznania sa New Age Models, Avant czy Rebel. W innych miastach Polski rowniez, znajduja sie znane agencje modelek, w Poznaniu od wielu lat kroluje Hook, we Wroclawiu SPP, a w mojej rodzinnej Lodzi, Moda Forte, z ktora zaczynalam ponad 16 lat temu! Szukajac agencji przez internet, poszperajcie jednak dokladniej w Google, aby nie trafic na oszustow. Poczytajcie rozne fora internetowe, poszukajcie dziewczyn, ktore pracuja z dana agencja itp. I pamietajcie ze hostessa to nie to samo co modelka. Nie tedy droga do kariery moje drogie!

Czasami agencje organizuja tzw castingi otwarte i robia nabor do swojej agencji. Ogloszenia pojawiaja sie w prasie lub na modowych stronach internetowych. Do najwiekszych, odbywajacych sie na skale miedzynarodowa i chyba najbardziej prestizowych nalezy Elite Model Look. Warto sprobowac swoich sil, choc konkurencja ogromna!!!

Programy telewiyjne typu Top Model, to taka troszke bajka o modelingu. W Polsce, kraju nazywanym fabryka modelek, przyjal sie swietnie, w Francji pierwszy sezon, emitowany kilka lat temu, nie cieszyl sie popularnoscia. Ten reality show, tak naprawde, ma niewiele wspolnego z prawdziwym modelingiem. Po pierwsze ludzie ktorzy pracuja w tym biznesie, maja zdecydowanie lepsze maniery niz Tyszka i Wolinski, i nawet jesli maja Ci cos do powiedzenia, to robia to w sposob mniej brutalny. Modelka nie jest tak degradowana i traktowana przedmiotowo jak w telewizyjnym show. Ma prawo odmowic wykonania pracy, ze wzgledu na poglady etyczne, religijne czy kulturowe. Sesje zdjeciowe gdzie pozujesz z krokodylem, oblewaja cie farba, czy musisz udawac ze jesz surowe mieso naleza do wyjatkow! Zagraniczne ekipy zdjeciowe, sa zdecydowanie milsze, bardzie sympatyczne i mniej zapatrzone w siebie, niz polskie. Na przyklad Francuzi, gwiazduja zdecydowanie mniej w porownaniu do Polakow, zarowno fotografowie, stylisci czy projektanci. Niemcy bardzo dbaja o swoje dziewczyny, szanuja godziny pracy, Wlosi sa zawsze spoznieni ale zawsze usmiechnieci i radosni, co sprawia mila atmosfere.....

Mam nadzieje, ze moj post troszeczke Wam naswietlil sprawe, oraz ze Wam pomoze w podjeciu dalszych dzialan. Wszystkim mlodym dziewczynom zycze szczescia, powodzenia i pieknej miedzynarodowej kariery!!!


Jesli macie jakies pytania, to smialo piszcie w komentarzach!
hmmmm... mialo byc krotko.....  :)

czwartek, 27 marca 2014

Modelka zmienna bywa - chwila nostalgii...............


Po moim wystepie telewizyjnym, naplynelo do mnie bardzo wiele maili z prosba o udostepnienie moich zdjec z okresu modelingu. Na poczatku, nie bylam pewna czy powinnam upubliczniac te stare fotki, ale w koncu zdecydowalam sie, aby mimo wszystko pokazac Wam czastke siebie :)

Prace modelki rozpoczelam na powaznie w 1998 roku, pierwszym wyjazdem do Paryza. Zdecydowalam sie na czesciowe zakonczenie po prawie 10 latach w 2008 roku, i na calkowite pozostawienie modelingu  w roku 2010, gdy zaszlam w ciaze z Lilianka. Od tamtej pory nie wykonalam zadnej zesji zdjeciowej zwiazanej z zawodem, zrobilam moze trzy lub cztrery pokazy, ale bardziej dla samej zabawy niz dla pracy czy pieniedzy.

Modeling pozwolil mi na wiele podrozy zwiazanych z licznymi sesjami zdjeciowymi, tak wiec oprocz podstawowych europejskich panstw jakimi sa Francja, Niemcy, Anglia, Hiszpania, Wlochy, Belgia czy Holandia, zwiedzilam wiele wspanialych miejsc jak Japonia, Korea, Chiny, Hong Kong, Republika Poludniowej Afryki czy Emiraty Arabskie. W 2004 roku zrezygnowalam z wielomiesiecznego kontraktu  dla nowojorskiej agencji, aby  zamieszkac wspolnie z Martinem. 2005 roku, odbylam moja  podroz do Hong Kongu, decydujac ze bedzie ona dla mnie ostatnia, rozlaka z ukochanym byla zbyt trudna. i nalezalo rowniez przygotowac teren pod dalsze, dorosle i juz nie modelingowe zycie.

Po tylu latach pracy jako modelka, pozostaly mi piekne wspomnienia i ciekawe doswiadczenia zyciowe, znajomosci zawarte ze wspanialymi ludzmi mieszkajacymi na wszystkich kontynentach Swiata, obycie w "Wielkim Swiecie" oraz zdjecia..... Zdjecia na ktorych widze, jak z mlodej dziewczyny, zmienilam sie w dojrzala kobiete......


Zdjecie z prawej w czerwonym golfie, to pierwsza profesjonalna sesja zdjeciowa wykonana w 1998 roku w Warszawie, na miesiac przed wyjazdem do Paryza


Po przyjezdzie do stolicy Francji, agencja zdecydowala o obcieciu i usarbowaniu moich wlosow. Tak wiec stalam sie brunetka, z fryzura na chlopaka (2000 -2001)


Z lewej strony kampania Camille Albane , jedna z moich pierwszych wiekszych prac w Paryzu. Tuz obok, kampania reklamowa produktow Timotei, ktora byla pokazywana w Polsce (2000- 2002)


Z lewej strony, jedno ze zdjec z licznych testow (tzn sesji do mojej ksiazki) Po prawej okladka Atmosphere, poniewaz cena jest we Frankach to musial to byc maksymalnie 2001 rok


Zdjecie do francuskiej Biby (2003)

Sesja dla 20Ans (2003)


Sesja dla koreanskiego Elle (2004)



Polowa lat 2000, sesja do Twojego Stylu i Marie Claire (2004)




Sesja do katalogu Maje (2005)


Sesja dla firmy produkujacej bizuterie (kompletnie zapomnialam nazwy!) (2006), obok sesja bielizny dla Passionata (2007)


Beauty edytorial dla Gali (2006)


Kampania National Liberty (2007), i okladka Vivre Zen (2005)



Sesja dla Eddy Briere - 7 minutes de plaisir (2008)


Pokaz dla LeeCooper by JC Castelbajac (2010)


Kampania dla marki Valdora (2009)



I oto krotka retrospekcja kilkunastu lat pracy jako modelka. Zdjec mam mnostwo i moglabym tak je zamieszczac przez kilka kolejnych postow, lecz mysle ze nie ma to sensu. W sumie to ogladanie starych fotek, sprawilo mi wielka radosc, przywolalo wiele wspomnien, i az lza sie kreci w oku..... To bylo tak dawno temu, a mam wrazenie jakby mialo miejsce wczoraj ..................

środa, 25 września 2013

Ubranie czy przebranie? - Fashion Week w Londynie

zrodlo internet

Blogerka modowa absolutnie nie jestem, i nie zamierzam, ale czytajac ostatnie numery kilku modowych gazet, dowiedzialam sie, ze wlasnie dobiegl konca Londynski Fashion Week. ( przy Liliance, mam powazny problem z ogladaniem wiadomosci wieczornych) Zdjecia, ktore przedrukowano do kolorowych magazynow, bardzo mnie zaintrygowaly i niesamowicie wzbudzily moja ciekawosc, gdyz mialam wrazenie, ze modelki chodzace po wybiegu, wlasnie ida na bal karnawalowy, a nie na wiosenno- letni spacer w 2014 roku!!! (sic!)

zrodlo internet

Przygode z modelingiem, zakonczylam juz kilka lat temu, ale moje zainteresowanie moda nadal pozostalo, choc w stopniu zdecydowanie ograniczonym. Za Guru mody sie nie uwazam, ale wiem, ze nie laczymy spodniczki mini z glebokim dekoldem, ze zima preferujemy kolory stonowane, a krzykliwe latem, ze paski i grochy nie koniecznie ida razem w parze. Lecz niejednokrotnie widzac mlode kobiety na ulicy, czy modelki na wybiegu, zauwazam ze, te utarte reguly mody nie sa przestrzegane, i czasami daje to calkiem fajny efekt.... Gdy jednak z roku na rok przygladam sie z daleka kolejnym sezonom fashion week, to wlosy staja mi deba na glowie. Po pierwsze, wytlumaczcie mi prosze, dlaczego projektanci za wszelka cene staraja sie robic z modelek kretynki?!? W latach 80, 90 czy nawet na poczatku 2000, makijaze, fryzury, a nawet paznokcie z catwalkow mialy sens, wyznaczaly styl i kierunek. Kucyki, koki, loki, czarne eyelinery, czy czerwone usta przemawialy do ogladajacej na szklanym ekranie pokazy publicznosci. Dzis odnosze wrazenie, ze modelki nalezy oszpecic, zalozyc im cos dziwnego na twarz czy na glowe. Umalowac te biedne dziewczyny w bojowe indianskie barwy, lub nadac im kolor skory Ufoludka!!! Tylko nie rozumiem dlaczego, gdyz w ten sposob wygladajaca modelka, nie zacheca do kupna noszonej przez nia sukienki, czy innej kreacji. 

Po drugie, co autor (projektant) mial na mysli, i co nam chcial przekazac, tworzac tak "niesamowite" akcesoria?!? Historie dziewczyn spadajacych z podestow, i slizgajacych sie po podlodze, wszyscy znacie, i pewnie wiekszasc z Was widziala nawet urywki tych wypadkow w internecie, ale z drugiej strony, to nie ma co sie dziwic! Zwroccie uwage, co te biedne modelki nosza na nogach. Nie wspomne juz o tym, ze takie buty dosc slabo sie sprzedaja, bo z wyjatkiem Lady Gaga i Katty Perry, raczej normalna kobieta ich nie zalozy, one nie nadaja sie do chodzenia! Koturny i obcasy prawie do samego nieba, trzymajace sie raptem na cieniutenkich rzemyczkach. Proponuje Szanownym Panom Kreatorom mody, o ponoszenie takich butow choc przez chwile, lub przespacerowanie sie w nich na wybiegu! Okulary przeciwsloneczne, sa bardziej fantazyjne niz w "Powrocie do przyszlosci", a torebki sluza chyba jako ozdoby choinkowe, bo nie widze raczej ich innego przeznaczenia!



zrodlo interne



 Po trzecie same stroje, sa jak ....... sama nie wiem jak to okreslic. Jak karnawalowe przebranie! Jesli masz ochote przebrac sie za kloszarda, bombke choinkowa, syrenke czy krolowa baroku, to prosze bardzo. Ostatni Fashion Week w Londynie to idealne miejsce na spelnienie Twoich ambicji modowych. Ja osobiscie zawsze marzylam, aby zalozyc kombinezon robotniczy skomponowany razem ze smokingiem. W takim stroju, swietnie odnajde sie na placu budowy, ale rowniez na przedstawieniu w Operze!!! Na prawde nie bardzo rozumiem Projektantow, co chca zdzialac takimi strojam, bo rekordow sprzedazy na peno nie pobija! A przynajmniej nie wsrod przecietniakow takich jak my. I gdyby to bylo Haute Couture, to jeszcze bym mogla zrozumiec, tworcza i kreatywna strone projektu, ale jak sama nazwa lini odziezowej Pret-a-Porter (Gotowe do wlozenia) wskazuje, sa to po prostu ubrania do noszenia!!! A moze to ja sie po prostu nie znam?!















































Z zapartym tchem czekam wiec co nam zaproponuje Paryski sezon pokazow, ktory juz sie rozpoczal!
Ach, przegladajac w necie fotki z damskich show, wpadlam na perelke, z ostatnich pokazow meskiej mody. Drogie Panie, proponuje z okazji zblizajacych sie Swiat, abyscie Waszym polowka, zakupily taki oto krzyk meskiej mody, prosto z Londynu!!!

zrodla internet
W poscie wykorzystano zdjecia opublikowane w internecie


poniedziałek, 29 lipca 2013

Sesje z brzuszkiem......

Gdy kilka tygodni temu zadzwonila do mnie kolezanka z pracy, aby poprosic o numer do jakiegos fajnego fotografa, ktory kliknal by jej kilka zdjec w ciazy, nie do konca bylam przekonana czy to dobry pomysl. Po pierwsze, Caroline znam slabo, wiec nie potrafie przewidziec jak moze sie zachowac podczas sesji. Pod drugie, calodniowa sesja w osmym miesiacu ciazy jest bardzo wyczerpujaa (wiem co pisze, gdyz sama mialam takie zdjecia) Po trzecie, fotograf mody zawsze, ale to zawsze snobuje dziewczyne, ktora nie jest modelka, i zadko zgadza sie na tego typu sesje. Jednak doskonale rozumialam Caroline, gdyz ja sama bedac w ciazy z Lilianka, bardzo chcialam miec pamiatkowe fotografie z brzuszkiem :) Tak wiec po krotkiej chwili namyslu, podalam jej kilka numerow do moich znajomych.

Wczoraj, Caroline zadzwonila do mnie podekscytowana. W sobote miala swoja wymarzona sesje zdjeciowa, nadal byla pod wrazeniem. Umowila sie z fotografem na sesje w studio, z makijarzystka i fryzjerka, a nawet stylistka. Nawet nie smialam sie pytac, ile kosztowala ja ta przyjemnosc, a i ona nic nie wspomniala o wysokich kosztach. Zadzwonila do mnie, aby mi powiedziec, ze nie wiedziala, ze praca modelki moze byc, az tak trudna i ciezka fizycznie.....

No coz, wiekszosc osob mysli, ze bycie modelka to poprostu tepe szczerzenie zebow przed obiektywem. Niestety, musze Was zmartwic, niejednokrotnie, jest to spory wysilek fizyczny. Kilkanascie lat temu, w epoce polaroidow, fotograf potrzebowal czasami nawet kilku godzin aby ustawic dobre swiatlo. Przy kazdej probie, robil fotke asystentowi aby sprawdzic rezultat. Calodniowa sesja do katalogu, skladala sie z 10 do 15 sylwetek, a sesja edytorialowa 6 sylwetek, potrafila trwac nawet dwa dni. Mialam wtedy duzo czasu na plotki z ekipa i innymi modelkami, na czytanie ksiazek czy nawet krotkie drzemki. Dzis w epoce cyfrowej, jeden dzien katalogowy to 20 lub wiecej sylwetek, a edytorial na pewno zostanie zrobiony w jeden dzien. Nie ma czasu na przerwe, wypoczynek, czy na szybkiego papierosa i kawe. Caroline miala siedmiogodzinna sesje, z ktorej dostanie piec zdjec, tak jak w przypadku prawdziwego edytorialu do modowej gazety. Gdyby sesji dokonala z fotografem "ciazowym" to po dwoch godzinach mialaby gotowy caly folder :)

Podczas sesji zdjeciowej fotograf wymaga od nas odegrania scenek, raz trzeba byc zabawna, raz smutna innym razem rozmarzona lub melancholijna. Czasami trudno jest przykleic do twarzy radosny usmiech, gdy akurat w Twoim zyciu prywatnym masz same porazki i niepowodzenia. Niekiedy zdarzaja sie zdjecia w plenerach ekstrymalnych, jak futra latem, czy kostiumy kapielowe na sniegu (mialam i jedna i druga). Mnie sie nawet przytrafila sesja, gdzie wisialam na sznurku, podwieszona pod sufit w pieknym i kosztownym gorsecie Thierrego Muglera, udajac Dzwoneczek. Mialam byc delikatna i zmyslowa,  nie bylo latwo gdyz linki na ktorych bylam podwieszona wbijaly mi sie w brzuch i zebra, tak ze prawie nie moglam oddychac. Caroline przyznala sie, ze nie rozumiala polecen fotografa, ktory kazal sie jej ruszac bez ruchu, i zmieniac poze bez jej zmiany :) Powiedziala, ze bylo jej bardzo ciezko stac dwadziescia minut w bezruchu, i jednoczesnie zachowac swiezosc twarzy i ciala. Bardzo czesto zdarza sie tak, ze gdy juz znajdziemy odpowiednia poze, poruszamy sie minimalnie zahowujac te same proporcje sytwetki. Przesuwamy glowe czy rece o milimetry, tak aby cos uleglo lekkiej zmianie, ale aby spojnosc zostala zachowana. Caroline, przyznala, ze trudno jej bylo jednoczesnie pamietac o wszystkim na raz, ktory profil lepszy, ze nie pokazujemy nigdy spodu dloni, ze stopy prezentujemy z pol profilu lub przodu, gdyz inaczej wydaja sie za dlugie. Odpowiednie uniesienie glowy w zaleznosci od emocji ktore chcemy przekazac, czy prawidlowe ulozenie nog by wydawaly sie smuklejsze, bylo dla niej prawdziwym wyzwaniem. Przyznala sie ze jej ruchy byly zbyt drastyczne i nie zawsze na miejscu. Myslala rowniez, ze malowanie i czesanie to przyjemna sprawa, dopoki fryzjerka z makijazystka, nie naniosly jej tysiecznej poprawki na twarz i wlosy. Miala dosyc stylistki, ktora ciagle ja dotykala i odpowiednio ukladala sukienki, co bylo kolejnym utrudnieniem. Prawda jest taka, ze po calym dniu zdjec, nie mozna juz zniesc dotyku drugiego czlowieka, gdyz podczas sesji, ktos ciagle gdzies cie ciagnal, szarpal czy przestawial. Moja kjolezanka, przyznala sie ze po kilku godzinach miala juz dosyc tego calego cyrku, i po mimo swojego podekscytowania, nie miala juz ochoty na kontynuacje.Nie sluchala juz uwag nadciagajacych ze wszystkich stron i nie potrafila sie skoncentrowac, a co dopiero wygladac na rozmarzona.....

-Paulina - powiedziala- bycie modelka to nie tylko bycie piekna przed aparatem, to jednak jest prawdziwy zawod. Trzeba sie wiele nauczyc, sporo praktykowac, miec duzo checi, sily i wyobrazni.

Dzieki Caroline, ja to wiedzialam juz od dawna!
 A oto moja sesja ciazowa ;)


czwartek, 23 maja 2013

Historie z życia modelki - do śmiechu i do płaczu

W karierze każdej modelki, są momenty radosne i te bardziej smutne. Zdarzają nam się sytuacje zabawne i śmieszne, miłe i sympatyczne, ale rownież te przykre o których wolimy zapomnieć. W mojej kilkuletniej karierze, wielokrotnie plakalam ale tez wielokrotnie się smialam. Zwiedzilam fantastyczne miejsca, poznałam świetnych ludzi z którymi przyjaźnie się do dziś, jednak od czasu do czasu ten feryczny wizerunek zaklocaly mniejsze lub większe smutki.

Gdy po raz pierwszy wyjechałam do Paryża i poznałam Martina, bardzo dobrze pracowałam, niejednokrotnie po kilkanaście godzin dziennie. Osłabiony organizm młodej dziewczyny, która wtedy byłam, szybko uległ infekcji. Gdy któregoś ranka dostałam ogromnej gorączki i bólu gardła, moja wspolokatorka Tamaryn  powiadomiła Agencje, która przysłała lekarza. Angina ropna, okazała się uciążliwa, ale przy odpowiedniej dawce antybiotyku, wszystko powinno wrócić do normy w ciagu kilku dni. Zaczęłam więc przyjmować przepisany lek, i już po kilku godzinach, pod moim mieszkaniem stała karetka... Okazało się, ze antybiotyk jest na bazie peniciliny, na która jestem bardzo uczulona. Zaczęłam więc puchnąć zewnętrzne, ale rownież wewnętrznie. Miałam problem z oddychaniem, i myślałam ze to już koniec, dopóki nie zostałam zaintubowana. Szesnaście lat, pierwszy raz w podróży po za domem... Był to dla mnie straszny koszmar. Moje wspollokatorki zaopiekowaly się mną przez kilka kolejnych dni. Martin pojawił się w kilka godzin po przykrym incydencie, gdyż koleżanki nie mogły się z nim skontaktować. Dziś wspominam to wydazenie z lekkim smutkiem, ale rownież rozbawieniem. Ponieważ opuchlizna nie zeszła natychmiast, trwało to kilka dni, a ja wyglądałam jak nadmuchany balon.

Inny taki niewesoly przypadek, przytrafił mi się w Seulu kilka lat pózniej. Jak każda przebywająca za granica osoba, dostosowalam się do lokalnej kultury, obyczajów i żywności. I po mimo iż uwielbiam kuchnie koreańska, jak się pózniej okazało, ona mnie nie polubila. Któregoś poranka, zamiast jechać na sesje zdjęciową pojechałam z moim bookerem na ostry dyżur. W nocy dostałam silnej gorączki i drgawek. Miałam nabrzmialy brzuch, tak bardzo ze wyglądało to jak bym w początkowej ciąży. Po wykonaniu całej seri badań i prześwietlen, okazało się ze jeszcze chwila a dostalabym wstrząsu sceptycznego (tak to się chyba poprwanie nazywa?!) Mój organizm po prostu przestał trawic tamtejsze jedzenie, które w większej części zalegalo w moim żołądku i jelitach! Jak się pózniej okazało, azjatycki ryż jest bardzo cieżko strawny, a ponieważ jest tez klejacy, nie każdy organizm potrafi go prawidłowo asymilowac. Oczywiście był to mało przyjemny incydent, znaleźć się w Koreanskim szpitalu na drugim końcu swiata, sama jak palec. Naszczescie wszystko dobrze się skończyło i po 48 godzinach zostałam wypuszczona. Tak jak pisałam w poprzednim poście, każda modelka powinna mieć świetna odporność i mocne zdrowie, gdyż częste podróże, zmiany klimatyczne i czasowe, ale przede wszystkim długie, wielogodzinne dni pracy przed obiektywem są wbrew pozorom bardzo męczące....



Zdażyły mi się rownież typowo "modelingowe wpadki". Prawie zawsze spowodowane z mojej winy lub zwyklego pecha, choć przyznam szczerze, ze na jednym z moich pierwszych pokazów (ten miał miejsce w Łodzi) starsze "koleżanki" schowaly moje buty, co było sporym utrudnieniem w wyjściu na wybieg. Jednak o większość nieszczęść postaralam się sama....

Gdy robiłam bardzo prestiżowy pokaz marki Lanvin w Tokyo, byłam w wielkim stresie. Nie dość, ze strój niewygodny to jeszcze buty nie do założenia. Choreograf pokazu wymyślił ze wybieg będzie w formie kwadratu, a w rogach bedą stały cztery podium na które będziemy wchodzić, pozowac fotografom, a następnie schodzić. I wszystko byłoby super, gdyby nie ten nieszczęsny obcas, który złamał się już przy pierwszym podescie. Oczywiście straciłam równowagę i prawie wyladowalam na ziemi, jednak cudem udało mi się uniknąć upadku. Miałam kilka sekund na zastanowienie co dalej, zdecydowałam się na natychmiastowe zdjęcie szpilek, i dokończenie mojego wyjścia boso... Po tylu latach, ten wypadek wydaje mi się zabawny, ale pamietam ze wtedy byłam w ogromnym strachu.....

Bardzo pechowy byl dla mnie rowniez pokaz do wlosow firmy Wella, odbywajacy sie w Monachium. Jak to zwykle bywa w tego typu show, przygotowania to w wiekszosci ciecie i farbowanie wlosow na kilka dni przed pokazem. I tym razem odbylo sie to w ten sposob, tak wiec gdy pojawilam sie na umowione spotkanie, bylam przygotowana na zmiane wizerunku. Jednak fryzjerka, ktora robila moj kolor, zle pomieszala proporcje. Rezultat byl po prostu tragiczny, moje wlosy byly calkowicie zolte a ja sama wygladalam jak Eminem albo jakies przestraszone piskle!!! Naszczescie blad zostal naprawiony dwa dni pozniej, i ponownie wygladalam jak czlowiek.

Byly jednak rowniez momenty tragiczne, gdzie zrozumialam znaczenie "show must go on" w doslownym sensie tego zdania. Wieczorem przed pokazem Helmut Lang majacym miejsce chyba w Berlinie (pamiec czasami zawodzi) przezylam jeden z najgorszych momentow mojego zycia. Byl to poczatek Grudnia, i niedlugo mialam jechac na Swieta do domu. Moja mama probowala dodzwonic sie do mnie przez caly dzien, ja jednak bylam bardzo zajeta przymiarkami i probami, wiec nie odbieralam telefonu. Gdy wieczorem nareszcie oddzwonilam do mamy, przezylam najwiekszy do tej pory szok mojego zycia. Dowiedzialam sie, iz bardzo bliska mi osoba, ktora znam od dziecinstwa i ktora byla dla mnie jak kuzyn, opuscila nas z wlasnej woli..... Wstrzas jakiego wtedy doznalam jest nie do opisania, a na samo wspomnienie, po tylu latach, lzy naplywaja mi do oczu..... Przeplakalam cala noc.... nie zmruzylam oka, a na nastepny dzien pojawilam sie w Sali Kongresowej, gotowa do makijazu i czesania. Makijazystka z wielkim niezadowoleniem powiedziala, ze powinnam wiecej spac , a mniej imprezowac, bo jestem cala blada, opuchnieta i mam czerwone oczy.... Usmiechnelam sie wtedy smutno i wytlumaczylam sytuacje. Kilka godzin pozniej bylam na wybiegu, a nastepnego dnia robilam kilkudniowa sesje zdjeciowa w Zurychu..... "Show must go on", zobowiazania sa zobowiazaniami. Zalobe nosze do tej pory w sercu....

Wsrod tych przykrych wydazen, dominuja jednak te radosne i wesole. Kiedy razem z Sandra i Anieli, wybralysmy sie podczas weekendu na Lama Island. Wyspa ta znajduje sie w poblizu Hong Kongu, i mozna sie tam dostac statkiem typu HK Ferry. Wyspa slynie z tego, ze jest w pewnym sensie rezerwatem naturalnym, ma bardzo malo zabudowy mieszkalne, budynki maja po dwa lub trzy pietra, jednak wiekszosc stanowia domy jednorodzinne. Nie ma na niej drog, ani samochodow, za to sa piekne male plaze, i cudowne szlaki turystyczne. Gdy przyplynelysmy na wyspe, natychmiast wyruszylysmy w droge, po kilku godzinach marszu zmeczone, zglodniale i spragnione, zorientowalysmy sie ze na szlaku oprocz pieknych widokow nie ma absolutnie nic!!! Gdy reszcie dotarlysmy do portu, biegiem rzucilysmy sie do lokalnej restauracji, jedynej chyba na wyspie. A tam czekala na nas niespodzianka, cale menu bylo po chinsku. Gdy zobaczylysmy wszystkie "specjaly", postanowilysmy zamowic cos normalnego. Z wielkim trudem udalo nam sie wytlumaczyc ze chcemy zamowic trzy porcje azjatyckiego makaronu z kurczakiem. Gdy wywolano nasz numerek, i odebralam potrawy, myslalam ze zwymiotuje.... Dostalysmy ryzowy makaron typu spagetti polany bialym, okropnym tluszczem kurczaka i jego dziobem na czubku......

Kilka miesiecy, ktore spedzilam w Seulu, byly po prostu bajeczne. Tak jak wczesniej opisywalam, prawdziwa odskocznia od przykrej  rzeczywistosci, ktora pozostawilam za soba w Paryzu. Moje wspolkokatorki Jo i Maja, rowniez sa blondynkami, tak wiec budzilysmy w stolicy Korei, ogulna sensacje... Mieszkalysmy w dzielnicy, ktora nie nalezala do turystycznych, i na ulicach nie bylo bialych ludzi. Tak wiec wiekszosc mieszkancow naszej okolicy, zawsze bacznie sie nam przygladala. Ktoregos dnia, bedac na zakupach w pobliskim sklepiku razem z Jo, schylilam sie przy regale, aby obejrzec jeden z produktow. Mala, koreanska dziewczynka podbiegla do mnie, po czym z calej sily pociagnela mnie za wlosy, a nastepnie uciekla z piskiem. Jej mama widziala cala "akcje" i z krzyczala cos na mala, a nastepnie podeszla do mnie z przeprosinami. Wytlumaczyla mi, ze dziewczynka, nie mogla uwierzyc, ze te wlosy sa moje, bo ona takich ludzi widziala tylko w telewizji, i chciala sprawdzic czy jestem prawdziwa. Podeszlam wtedy do malej, wzielam jej dlon, i dotknelam swojej twarzy, nosa, oczu, wlosow..... Tylko w ten sposob, dziecko sie przekona, ze mimo koloru skory i innych dzielacych nas roznic, jestesmy tacy sami....

Czasami barkuje mi podrozy modelingowych, tych pieknych doswiadczen, smutnych i radosnych. Tych niezapomnianych chwil, cudownych miejsc, wspanialych ludzi!!!

Pozdrawiam wszystkie moje kolezanki modelki czytajace moja "tworczosc", wiem ze dzieki takim wpisa, w was rowniez odzywaja wspomnienia!!!





czwartek, 25 kwietnia 2013

10 mitow o modelingu czyli cala prawda o modelkach

Modelka, to zawod o ktorym marzy kazda mloda i dorastajaca dziewczyna. Modeling, wydaje sie bajkowym i kolorowym swiatem, do ktorego tylko wybrani i nieliczni posiadaja paszport z wiza. Na temat tego zawodu i otaczajacego go swiatka mody, krazy wiele mitow i legend. Pozytywnych, lub negatywnych, lecz w wiekszosci nieprawdziwych. Dzisiejszym postem, pragne wytlumaczyc, ze nie wszystko co slyszymy jest prawdziwe.... Do wielu spraw w zyciu nalezy nabrac dystansu, a powinien on byc bardzo duzy jesli dotyczy swiata mody.



1. Praca modelki nie jest "prawdziwa" praca. Takie stwierdzenie slyszalam niejednokrotnie, przez wiele lat mojej kariery zawodowej. W koncu sama w to uwierzylam. Lecz dzis jako dorosla kobieta, byla modelka z prawie dziesiecioletnim doswiadczeniem, i aktualnie kobieta aktywna i pracujaca, nie moge sie z tym zgodzic. Praca modelki, moze nie jest ciezkim wysilkiem fizycznym tak jak np praca dekarza , lub skomplikowanym wysilkiem intelektualnym, jak praca adwokata, ale uwiezcie mi, ze do najlatwiejszych nie nalezy. W sezonie pokazow, dziewczyny biegaja na castingi rozrzucone po calym miescie, od rana do wieczora. Maja pobudki o piatej rano, gdyz po szostej trzeba sie juz stawic na zbiorce do pokazu. W ciagu jednego dnia, pokazow moze byc kilka, a ostatni ma prawo zakonczyc sie pozno w nocy. Mimo to Modelka, musi byc wypoczeta i swieza, na sesje zdjeciowa nastepnego dnia. Zwolnienia lekarskie? Zapomnij, mnie niejednokrotnie, zdazylo sie pojsc do pracy z wysoka goraczka, bo kto mnie zastapi na ostatnia chwile? A ekipa zdjeciowa czeka w komplecie. Kiedys z wysokiej temperatury, zaslablam na planie zdjeciowym. Okazalo sie ze mam grype i tydzien lezalam w lozku. Niejednokrotnie Modelka, miedzy sesjami zmienia miasta lub nawet panstwa. Tygodnie gdy bywalam na Majorce, w Monachium, Zurichu a nastepnie w Rzymie nie nalezaly do rzadkosci. Zawsze kwitnaca, nigdy nie zmeczona. Dzieki "Sesjom letnim" w srodku zimy niejednokrotnie nabawilam sie chorob. Zapalenia pluc dostalam po kreceniu reklamy znanej firmy lodow, w plenerze, w basenie w polowie marca. Nic dodac, nic ujac..... 

2. Na kazda modelke czeka wielka kariera. Och, byloby pieknie, ale niestety mozna tylko pomarzyc. Kazda mloda dziewczyna, podpisujac kontrakt z agencja modelek liczy ze zostanie kolejna Karolina Malinowska, lub Anja Rubik. Niestety takich dziewczyn jak one, jest bardzo malo. Nie wielu z nas udaje sie wybic i zajsc daleko na swiatowej scenie mody. Lecz kazda z nas ma swoje "piec minut slawy i kariery". Nie stajemy sie moze znanymi twarzami na skale swiatowa lub europejska, ale stajemy sie rozpoznawalne na rynku na, ktorym pracujemy od dawna. Zawieramy kontakty i znajomosci, ktore pomagaja nam w dalszym pieciu sie po szczeblach kariery. Po mimo ze nie pracuje juz od kilku lat, mam nadal klientow ktorzy chetnie proponuja mi sesje lub pokazy, oraz fotografow ktorzy maja dla mnie ciekawe oferty. Mialam swoje piec minut slawy, gdy na poczatku mojego pobytu we Francji chodzilam dla znanych projektantow, i piec minut dobrobytu finansowego, gdy na kilka chwil przed zakonczeniem kariery, rozwinelam skrzydla, i zaczelam na prawde swietnie zarabiac. Postanowilam odejsc wlasnie w tym momencie, aby moja przygoda z modelingiem byla pieknym wspomnieniem, a nie rozczarowaniem.

3. Jesli mowimy o karierze modeliki, to oczywiscie nachodzi nas natychmiast mysl, ze kazda mloda dziewczyna robi kariere przez lozka. Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura. Na pewno sa jakies ewenementy, ktore wlasnie w ten sposob dochodza do slawy (ja osobiscie znam dwa) ale wiekszosc tych mlodych kobiet dochodzi do tego ciezka i solidna praca, wielkimi ambicjami, samodyscyplina i wytrwaloscia, oraz wielkim procentem szczescia. Oprocz ladnej buzi i zgrabnego ciala, czasami po prostu nalezy byc w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze, i w cale nie mam tu na mysli pokoju hotelowego w sobotnia noc :)

4. Modelki zarabiaja olbrzymie pieniadze!!! Jasne, dlatego ja posiadam siedem domow, dziesiec samochodow, i co dziennie kupuje nowa torebke od Hermesa! Jesli nie nazywasz sie Kate Moss, to niestety na takie fanaberie nie bedzie Cie stac. Dziewczyny, ktore sie wybily maja szanse na zarobienie duzych pieniedzy, natomiast wiekszosc modelek zarabia przyzwoite pieniadze dzieki trwalej i regularnej pracy. Uczeszczaniu na castingi, dzieki profesjonalnej postawie i odpowiedzialnosci.  Dlatego zamiast siedmiu domow mam jeden, zamiast dziesieciu samochodow tez mam jeden, a torebki od Hermesa nie mam wcale. Mam za to kilka od Louis Vuittona, ale to maz mi sprezentowal (no bo jak kazda modelka wyszlam bogato za maz :))))

5 Modelki sa glupie.... Ja bym powiedziala to inaczej, mlode dziewczyny sa w wiekszosci naiwne.... co  nie oznacza, ze sa glupie. Na pewna sa takie co inteligencja nie grzesza, ale mozna tak rowniez powiedziec o aktorkach, piosenkarkach czy blogerkach. Wiekszosc dziewczyn, ktore mialam okazje poznac, lub te z ktorymi sie przyjaznie sa inteligentynymi kobietami, oczytanymi i wygadanymi. A na pewno sa swietnymi business woman, bo potrafia krecic swoj jednoosobowy interes. Modelka musi mowic plynnie po angielsku, i na pewno przydalby sie jescze jeden jezyk obcy. Modelka musi koniecznie umiec liczyc procenty, aby nikt jej nie oszukal (prowizje dla agencji matki, agencji w danym panstwie, menagera, podatki, skladki zdrowotne itp) Modelka musi byc osoba elokwentna, zorganizowana, przede wszystkim zaradna, by moc sie odnalezc w obcym miescie lub kraju.

6. Zycie Modelki jest uslane rozami. Proponuje przeczytac moj wczesniejszy wpis "500 Frankow tygodniowki" to spojrzycie na ta sprawe troszke inaczej. Nie zawsze jest kolorowo, bywa czasem smutno i zle, gdy z dala od domu, w jakims Tokio czy Nowym Jorku, dopadnie cie zal, i tak bardzo tesknisz za bliskimi, rodzina, przyjaciolmi..... Twoja wspollokatorka, to jakas wariatka z Brazylii, a booker nie ma czasu na twoja rozpacz... Dlatego zawsze warto poznac bratnie dusze na wyjazdach. Bo w zyciu modelki, nic Ci tak bardzo nie doskwiera jak samotnosc.

7. Wszystkie modelki sa anorektyczkami i bulimiczkami. A wszystkie sekretarki chodza do lozka ze swoim szefem, kazdy businessman to oszust i zlodziej, i kazdy lekarz bierze lapowki. Sa ludzie, i ludziska. Ja jednak w wiekszosci spotkalam sie z ludzmi normalnymi, moje kolezanki nie maja problemow z odzywianiem, ale nie oszukujmy sie, aby zachowac sylwetke, raczej nie jemy zestawow w McDonaldsie, nie pijemy Coca Coli i innych napojow slodzonych od rana (no chyba ze na kacu!) i nie przegryzamy tego tabliczka czekolady. Ja osobiscie, nie licze kalori, ale staram sie odzywiac zdrowo, duzo warzyw, owocow i ryb, malo miesa.

8. Imprezy, alkohol i narkotyki, to zycie codzienne modelek. Nie potwierdze i nie zaprzecze, bo medal ma dwie strony. Sa takie dziewczyny, ktore biora aby miec wiecej energi i tzw "powera" Sa takie co czasami na imprezie sprobuja jakis wynalazkow, i sa takie co nie biora nic. Ale to chyba dotyczy rowniez, gimnazjalistow, licealistow, studentow, lekarzy, prawnikow, menagerow, doradcow finansowych itp....  Zyjemy w XXI wieku, gdzie narkotyki sa i beda. Moze jak jestes modelka, to masz do nich latwiejszy dostep? Sama nie wiem. Na poczatku mojej pracy w Paryzu, kilka lat temu, bralam udzial w Fashion Week, i bylam bardzo zmeczona calym zamieszaniem, moj owczesny booker, zaproponowal mi kokaine. Nie wzielam wtedy, i nie wzielam kokainy nigdy pozniej. Jakos zawsze sie balam tego narkotyku. Nie twierdze, ze jestem Swieta, i nigdy nic nie probowalam...jestem tylko ciekawskim czlowiekiem, tak jak wiekszosc moich znajomych i przyjaciol, z modelingu lub nie :) Jesli chodzi o imprezy, to prawda jest ze zycie towarzyskie modelek jest conajmniej kwitnace, a kluby i lokale w wielkich stolicach europejskich stoja przed dziewczynami otworem, z darmowymi koktailami i szampanem. Trzeba sie pilnowac,a by nie stracic glowy....

9. Modelki to latwe dziewczyny. Tak moga powiedziec chyba tylko faceci, ktorzy dostali kosza od dziewczyny Modelki. Ja osobiscie uwazam, ze dziewczyny sie szanuja, i sa bardzo wymagajace. Bierze sie to z uwagi na ich wyglad, ladna buzia i zgrabna sylwetka zawsze przyciagaja mezczyzn. Mnie zawsze zalezalo, aby facet mnie pokochal za to kim jestem i jaka jestem, a nie jak wygladam. Bo z czasem i z wiekiem sie pomarszcze i co dalej, pojdzie na dalsze polowy? Przyznam sie Wam szczerze, ze moje kolezanki Modelki, prowadzily sie niejednokrotnie lepiej niz , te z poza modelingu. No coz, moze to po prostu przypadek.... Dzis maja mezow, dzieci i domki z ogrodkiem. I  mimo, ze kazda z nas zaliczyla jakas wpadke emocjonalna z facetem typu moj byly X, to nie zaliczyly zadnych innych wpadek.....

10 Modelka nie mozna byc do konca zycia! Mozna, tylko czy sie tego chce? Mnie sie juz to znudzilo, i ciesze sie ze robie cos innego. Choc chetnie, od czasu do czasu wykonam jakies zlecenie, dla rozrywki, jako moje hobby.  Dlatego tez za kilka dni bede brala udzial w pokazie mody ;)




Modeling byl dla mnie piekna przygoda, cudownym etapem w zyciu, dzieki ktoremu sie odnalazlam i dowiedzialam sie kim jestem. Modeling nauczyl mnie, ze nie wszystko co sie blyszczy jest zlote. Modeling sprawil mi wiele przykrosci, rozczarowan, wpedzil w straszne kompleksy. Ale rowniez sprawil ze zwiedzilam swiat, poznalam wspanialych ludzi, poznalam wartosc rodziny i przyjaciol. Dzieki modelingowi spotkalam Martina i ulozylam sobie z nim zycie. To wlasnie modeling wystawil mnie na proby i wszelkiego rodzaju pokusy. Ale to rowniez modeling, pomogl mi rozwiazac wiele moich problemow. Modeling sprawil, ze rozczarowalam sie sama soba, ale rowniez pozwolil wyciagnac wnioski z tych rozczarowan , ktore pomogly mi w zyciu isc dalej przed siebie, nie ogladajac sie wstecz.....

Wszystkim mlodym dziewczyna pragnacym osiagnac sukces w zawodzie zycze powodzenia, cierpliwosci i wytrwalosci!!! Na prawde warto, gdyz jest jedna z najpiekniejszych przygod, jakie mozna sobie wyobrazic.

środa, 27 marca 2013

Boli Cie zab? Lecz sie w Japoni!!!

Wlasnie zamierzalam usiasc do komputera, i zaczac pisac kolejnego posta, gdy zadzwonila do mnie moja szwagierka. Nie bylam w stanie zrozumiec co mamrocze do telefonu, gdyz mowila bardzo niewyraznie, a ja odnioslam wrazenie, ze cos jest nie tak. No i mialam niestety racje. Eglantine bardzo boli zab, juz od kilku dni, a dzis bol stal sie nie do wytrzymania. Postanowila wiec skontaktowac sie ze mna, i poprosic o numer do znajomego dentysty. Pomimo ze, minelo juz ponad trzynascie lat od mojej przeprowadzki do Paryza, nadal lecze zeby w moim rodzinnym miescie, u naszego znajomego dentysty. Jednak musze miec zawsze kolo ratunkowe na miejscu, gdyby cos sie dzialo. Podalam wiec numer do Pani Doktor, ktora leczy mnie w Paryzu, szczerze wspolczujac moje biednej szwagierce. Wiem z wlasnych niesympatycznych przezyc, ze bol zeba moze byc strasznie uciazliwy.....



 Czas w Japoni uplywal mi bardzo szybko. Szalony rytm pracy i castingow, nie pozwalal sie nudzic. Od poniedzialku do soboty wlacznie, mialam szczelnie wypelniony grafik, spotkania z klientami, przymiarki, pokazy, zdjecia. Ani chwili wytchnienia, ani chwili dla siebie. Coz, to wlasnie Tokyo, szalone, pedzace miasto ktore wciaga w swoja otchlan. Nasze serce bije jego rytmem, krew pulsuje jego tempem, a w uszach  szumi jego halas. Gdy na jednej z pierwszych prac, o ile dobrze pamietam byl to katalog i kampania na Japonie, znanej firmy kosmetycznej, zajmujacej sie handlem wysylkowym, zapytano mnie, co bede robic w "wakacje", nie bardzo wiedzialam co odpowiedziec. Hmmm, jest wrzesien, do Swiat Bozego Narodzenia jeszcze daleko,a do wakacji letnich jeszcze dalej, no coz, moze makijarzystka, po prostu nie ma pomyslu na inny temat rozmowy."Jade do Polski, spedze ten okres z rodzicami i siosta" odrzeklam uprzejmie. Dziewczyna odpowiedziala "HI" przytakujac glowa, poslala mi zdziwione spojrzenie, i nie skomentowala mojej odpowiedzi. Chwile pozniej spytala ile czasu zajmuje lot do Polski, odpowiedzialm, ze z przesiadka w Paryzu czy innym miescie w Europie trzeba liczyc okolo pietnastu godzin. Makijazystka spojrzala na mnie jak na kompletna wariatke. "Czy to nie zbyt dluga podroz, jak na jeden dzien wolnego?" Eeeee, chyba nie mowimy o tym samym... Coz, po krotkiej dyskusji, zrozumialam co kryje sie pod slowem "holidays" dla przecietnego Japonczyka. Mojej nowa znajoma, wcale nie miala na mysli wakacji, tylko niedziele!!! Dla Japonczyka, kazdy jeden wolny dzien to wakacje! Tak wiec szescio dniowego tydzien pracy, a do tego siodmy dzien nazywamy urlopem wakacyjnym! 



Podczas tych moich jednodniowych urlopow, spedzalam czas z moimi wspolokatorkami na zwiedzaniu miasta. Jak juz wczesniej pisalam, moj model's apartament znajdowal sie na Shibuya, jednej z 23 dzielnic Tokyo, w samym sercu miasta. W niedzielne popoludnia spacerowalysmy po Omotesando, czyli Japonskim Champs Elysees, podziwiajac witryny Diora, Vuittona , Prady czy Armaniego. Nie jednokrotnie, mozna spotkac w tych okolicach mlode kobiety, ubrane w piekne, tradycyjne kimona, robiace zakupy z torebka od Hermesa na ramieniu. Tradycja przeplatajaca sie z luksusem, tak mozna okreslic stale bywalczynie Omotesando. Idac w gore ulicy, po prawej stronie, miniecie sushi bar, ktore jest jednym z lepszych w Tokyo. Na sama mysl o wszystkich przysmakach, ktore tam zjadlam zrobilam sie glodna.

 Kilkanascie metrow za ta mala restauracyjka, znajduje sie unikatowy sklep KiddyLand!!! Jest to niepowtarzalne miejsce, gdzie dostaniecie wszystko z Kello Kitty, Snoopy oraz innymi popularnymi kreskowkami. Na Omotesando Crossing, znajduje sie bardzo popularny tokijski sklep Condomania, hmmm chyba nie musze mowic co sie w nim znajduje. Napisze tylko, ze we wszystkich kolorach, smakach, ale rowniez i ksztaltach! Kilka metrow od Omotesando, znajduje sie Harajuku, to wlasnie tam japonska mlodziez spotyka sie w czasie wolnym. Barwnie i fantazyjnie ubrani mlodzi ludzie, mimowolnie zwracaja na siebie uwage turystow. Japonczycy sa juz przyzwyczajeni do maloletnich Lolitek, czy postaci z mangi. Siedzac grupkami na lawkach konsumuja nalesniki, popijajac kawe ze Sturbacksa. 




Ktoregos dnia, obudzilam sie z bolem zeba, na poczatku troche sie tym zmartwilam, ale po kilku paracetamolach bol ustapil, a ja zapomnialam o calej sprawie. Nastepne dni, mijaly swoim rytmem, a zab nie dawal o sobie znac. Az do momentu, gdy obudzilam sie wczesnie rano, z wrazeniem ze za chwile peknie mi glowa, a ktos mi wsadza druta do szczeki. Gdy zobaczylam sie w lustrze , bylam przerazona, i to nie tylko moim kwitnacym porannym wygladem, ale faktem, ze polowa moje twarzy byla spochnieta. Natychmiast zadzwonilam do mojego bookera, z prosba aby mi pomogl, i zarezerwowal wizyte u dentysty.

Nigdy nie zapomne tego momentu, gdy siedzac w poczekalni u tokijskiego dentysty, stresowalam sie co bedzie dalej. Otworzyly sie drzwi i mila kobieta zaprosila mnie do srodka. Poprosilam Hiro, aby ze mna wszedl i tlumaczyl, moj Japonski jest bardziej niz ograniczony, a Japonczycy slyna ze slabej znajomosci angielskiego. Jak wielkie bylo moje zdziwienie i przerazenie, gdy widok gabinetu dentystycznego ukazal sie moim oczom. Stanelam zamurowana, braklo mi slow, i myslalam ze sie poplacze!!! "Osz ty k..wa!" 
W sali znajdowalo sie okolo siedmiu, moze szesciu foteli dentystycznych, ustawionych w rzadku, jeden obok drugiego. Na tych olbrzymich fotelach siedzieli pacjenci, ogladajacy jakies flimy fabularne, lub wnetrze swojej jamy ustnej. Przy kazdym pacjencie siedziala kobieta, ubrana w fartuch, gotowa do asysty. Gdzies na koncu gabinetu blakal sie dentysta. Natychmiast zrozumialam o co tu chodzi, dentysta nadzoruje, a wiekszosc interwencji jest wykonywane przez pomoce dentyctyczne (z calym szacunkiem do tego zawodu!) Pielegniarka pokazala mi pusty fotel i kazala usiasc. Zacisnelam dlon mojego bookera, mowiac mu ze ja nigdzie nie siadam, i ze natychmiast stad idziemy. Hiro przemowil mi do rozsadku, proszac abym zajela miejsce na fotelu, bedzie to poprostu konsultacja. Dentysta obejrzal mojego zeba, pokiwal glowa, i powiedzial, ze leczenie bedzie bardzo trudne i kosztowne wiec lepiej wyrwac zeba! No nie, tego bylo juz za duzo. Po powrocie do domu zadzwonilam z placzem do mamy, tlumaczac jej cala sytuacje i opawiadajc ta historie. Mama natychmiast skonsultowala sie z naszym dentysta. Uwierzcie lub nie, ale moj cudowny  lekarz, kazal zatruc zeba, i podac antybiotyk, obiecujac ze do grudnia wytrzymam z lekarstwem, a on sie wszystkim zajmie jak juz przyjade. Aby wszystko bylo jasne, wyslal fax do mojej agencji w Japoni, z instrukcjami dla tokijskiego dentysty po lacinie!!! Moja druga wizyta nalezala do bardziej udanych, Hiro interweniowal, i stanelo na tym, ze dentysta sam dokona zabiegu od poczatku do konca.......

Juz teraz wiem, dlaczego Japonczycy maja fatalne uzebienie. Po pierwsze, dwie wizyty, zatrucie zeba i kuracja antybiotykowa kosztowaly mnie okolo 500 USD!!! Po drugie, ja tez bym nie chciala leczyc zebow w gabinetach, gdzie jeden dentysta przypada na conajmniej pieciu pacjentow!!! Ufff, naszczescie historia sie skonczyla pomyslnie, ale strach przed japonskimi dentystami pozostal :)